Nowa gra w świecie Stargate! [wideo]

Wytwórnia MGM oraz Arkalis Interactive ogłosili premierę najnowszej interaktywnej gry przeznaczonej na urządzenia mobilne. IGN donosi, że pierwszy epizod gry swoją premierę będzie mieć w marcu 2013 roku. Trailer przedstawia śliczne animacje z bardzo realnymi podobiznami całej drużyny SG-1. Nie jest to co prawda gameplay, co nie zmienia faktu, że filmy... Więcej...

chevron
Zloty » Zloty 2006 » 2006.04.28-05.03 - Sieraków

Krótki opis:
Legendarny już zlot w Sierakowie z wynajętą salką, ogniskiem, projektorem, quizami, możliwością skorzystania z basenu i zabawą do białego rana. Odbyły się trzy quizy – pytania otwarte, quiz dźwiękowy i obrazkowy. Po kątach odbywały się zawody strzeleckie, a także granie w koszykówkę, bilard i prowizoryczne kręgle. Integracja to oczywiście motyw przewodni.

DZIEŃ 1 - Piątek

Dworzec
Przejęcie przeze mnie dworca Wrocław nastąpiło o godzinie 0930. Planowany start 1000. „Dedal” się jednak spóźniał 50 minut więc wsiadłem w „Odyseje” o 1030. Pełen szczęścia w podkoszulce wsiadłem na pokład, wysiadam w Poznaniu i sprawdziłem napis czy przypadkiem to nie Moskwa. Na szczęście nie bo chwilkę później znalazłem saggi, Grzesia i BST okupujących jedną z kas. Rozpoczęliśmy oczekiwanie na resztę ekipy. Naprawdę szokowało mnie że nie dało się paru osób przekonać na Białasa. Na szczęście lechar był za wykonaniem tej misji więc wspólnie udaliśmy się tam. Aczkolwiek popełniłem świętokradztwo biorąc hot-dog’a i zaklinam się że więcej tego błędu nie zrobię. Wróciliśmy i na miejscu już był Cholek z Kitaną.

Jedziemy
Flota trzech statków wyruszyła w kierunku Sierakowa. Motywy jazdy zygzakiem były naprawdę piękne. Gubiliśmy się nieraz masakrycznie, i naprawdę nie wiem jakim cudem Szypek z Gurą (trzecie auto) nas znaleźli na parkingu w supermarkecie. Wspomnę też o fantastycznych korkach które są urokiem chyba każdego większego miasta i pracach archeologicznych na głównych arteriach. W każdym razie dotarliśmy do supermarketu zaopatrując się na zlot. Następnie wyruszamy w trasę do Sierakowa. Jakoś szybko z BST i lecharem minęła nam podróż. Gdy dotarliśmy na miejscu czekali już na nas warszawiacy.

Lokujemy się
Przywitanie chlebem i solą i szybko zaczęliśmy rozlokowywać się w domki. Saggi rozdała kluczyki, a właściwie sami sobie wzięliśmy i od razu zacząłem uderzać w ten sam domek co rok temu, a nawet to samo łóżko. W chatkę uderzyliśmy grupą z czerwonego pudlle jumper’a. Na miejsce przybyliśmy dosyć późno i ledwo wyrobiliśmy się na kolację, na którą jak dobrze pamiętam podali kiełbaskę z cebulką. Oczywiście próbowaliśmy naszykować sobie łóżka przed uderzeniem w świetlicę, jednak plan ostatecznie nie wyszedł. Ustawiliśmy jedynie „soczki” na szafie, z których powodu zaczęliśmy się bać o jej załamanie. Dodatkowo ustawiliśmy 3 ławeczki w koło (tak, to jest możliwe ) przy domku saggi za którym to lobowała.

Oficjalne otwarcie
Więc przybyliśmy na świetlicę, gdzie szybko przeprowadziliśmy akcję ustawiania stołów i rozstawiliśmy standardowy sprzęt (wcale nie chodzi tu o elektronikę). By nie tracić czasu, przy toaście zrobiliśmy mini otwarcie. Po przybyciu ekipy Zoi’ego saggi zrobiła oficjalne otwarcie w które między innymi były wliczone rozdanie koszulek. Projekt genialny, aczkolwiek kolor biały fatalnie maskuje niektóre rzeczy, ale o tym później . Oczywiście od razu zmieniliśmy napisy na tablicy zmieniając na własne, bardziej propagandowe i pasujące do sytuacji.

Pierwsza fala
No co tu mówić o tym co się dzieje dalej. To co zawsze. Ustawiony był laptop, ustawione głośniki, idąc dalej w czasie pojawiły się muzyczki coraz bardziej wpadające w ucho. Na samym początku wykonałem telefon do prawdziwego Hammond’a, saggi też dzwoniła, niestety scenka się nie nagrała na kamerze, ale widać na zdjęciach. Aparaty szły w ruch, drobne wygłupy tu i tam, zdjęcia grup trzymających władze, modów, szefów, prezesów, rządzących. No ale chyba największym przedsięwzięciem wieczoru była próba stworzenia fali w ujęciu na kamerze. Próbowaliśmy kilkanaście razy, nawet byliśmy bliscy perfekcji.
Gdzieś w nocy, chyba koło pierwszej uderzyliśmy w domki; a właściwie na ławeczkę by kontynuować zażywanie napoju bogów z BST. W ten sposób domek dowódczy był zmuszony dołączyć do dyskusji. Gdzieś w trakcie zaopatrzyłem się w koc, bo bądź co bądź pogoda nie była zbyt gorąca. Po jakimś czasie wyrko.

DZIEŃ 2 - Sobota

Trudy poranka
Poranna pobudka na śniadanie nie poskutkowała, na mnie. 0855 wydała się stanowczo za wcześnie. Zostałem zaopatrzony przez domek w śniadanie na później. Wstałem koło 1100, skorzystałem z załączonego w domkach prysznica i zakapturzony wyszedłem na ławeczki gdzie już trwało posiedzenie.

Rozkładamy sprzęt
Świetlica tymczasem była zasilana coraz to kolejnymi nowymi sprzętami, przed południem o specyfice bardziej elektronicznej. Pojawił się komp, pojawił się ekran LCD. Hitem chyba jest prowizoryczny kabel zasilający do komputera który zmontował Zibi. Jak to się mówi potrzeba matką wynalazców. Kabel ten powstał dopiero dnia następnego, bo cały dzień łudziliśmy się że uda nam się go gdzieś zakupić. To niestety nie była taka łatwa sprawa. W każdym razie tego dnia pojawił się rzutnik. To już pozwoliło nam na oglądanie różnych filmików. Tego dnia na przykład był kabaret Hey.
Wśród sprzętu pojawiły się też bronie. Jak dobrze pamiętam M4 i pistolecik. Seria automatyczna bajer sprawa. Wiatrówka pójdzie w obieg dnia następnego.

Ognisko
Prawdziwa zabawa tego dnia rozpoczęła się na ognisku, gdzie także obok był rozstawiony grill. Trzeba przyznać sprawa była profesjonalna. Ośrodek zaopatrzył nas w bajeranckie widły do kiełbasek z podpórkami. Genialna sprawa. Nim się zorientowałem grupka śpiewała piękne sto lat z zaskoczenia. Był incydent z siekierką, a z tego co wiem żadna kiełbaska nie spadła. Wykonaliśmy parę telefonów do nieobecnych, których brakowało. Dam sobie głowę uciąć że do połowy niestety nie zadzwoniliśmy. Komórki po prostu nie wyrabiają.

To się nazywa impreza!
Tego dnia muszę powiedzieć był niesamowity mix. Tego dnia były chyba biegi na stadionie (kiedyś były, ale zlokalizować ich w czasie za bardzo nie mogę, za dużo dni).

SG to dno? Nieee...!
Znowu dyskusja przed domkiem z soczkiem, tym razem tylko z BST bo ławeczki nam zwinęli i musieliśmy korzystać z tej co są tylko przy domkach. W każdym razie dyskusji było dużo. Obgadaliśmy całą klasykę, ja uparcie próbowałem, ba - chciałem próbować bronić SG, bo wiadomo mimo wszystko ten serial coś w sobie ma że go oglądamy, no ale jak go porównywać nawet do Farscape. W pewnych dziedzinach seriale jak Farscape, Galactica biją SG po tyłku tak strasznie że aż boli. Jednak SG ma w sobie to coś, co mnie trzyma. Twierdzono że przyznałem że SG to dno zupełne, ale to jest niemożliwe!

DZIEŃ 3 - Niedziela

Próba pobudki
Brrr.... Brrrr... Brrrrr..... (wibrator komórki).... wyciągam rękę, pach, wyłącz, brrr, brrr, pach, wyłącz, brrr, brrr, patrzę napis i fotka: „saggi” na komórce ohhhhhh, coś istotnego (wtedy jeszcze sobie nie zdałem sprawy że przecież jestem na zlocie, a saggi w domku obok, chociaż teraz myślę że mogła być w Poznaniu), mobilizuje aparat mowy: „hęęę?”. Nie wiem o co chodziło bo akurat byłem jeszcze na pokładzie jakiegoś statku którym strasznie trzęsło bo wychodziło z nadprzestrzeni. Chodziło chyba o telefon do drużyny która akurat wykonywała misję w Poznaniu. Coś tam BST zapytał chyba która godzina jeszcze i tak czy siak po odbierze, chrrr chrrr dalej.

Neoo, Kuba, Katharn przybyli!
Wstaje standardowo, standardowe poranne czynności, wychodzę, a tu Neoo widzę! Trochę jak bym ducha zobaczył, proszę jak pięknie szybko zgarnęli naszych z Poznania. Przetasowania taktyczno – logistyczne zostały zrobione i każdy znalazł kącik. Błyskawicznie udałem się na salkę z Neoo gdzie zostałem na jakimś filmie. Były to chyba Star Wars, na których sobie pospałem opierając o ściankę. Tego dnia ostatecznie udało się rozstawić sprzęt grający w postaci PS2, który służył maniakom gier komputerowych i karaoke. Sam próbowałem sił w tym drugim, „drewniane ucho” się kłania Ale o tym też później

Zapasy
Czas na uzupełnienie zapasów, wybieramy się więc do centrum dwoma autami po kartony napoi. Zakupiliśmy to co trzeba, negocjacje były zażarte. W każdym razie to co trzeba trafiło do zamrażarki.

Quiz dźwiękowy
Po długich bojach udało się skołować laptopa i przejąć rzutnik by rozpocząć quiz dźwiękowy mojej produkcji. Sprawa była prosta: puszczamy słowa (tylko dźwięk) które mówi dana postać i należy zgadnąć co to za postać (proste) i jaki aktor ją gra (trudniejsze). Postacie były tylko główne i takie co nieraz kilka razy występowały w odcinkach. Sęk w tym że na przykład postać Daniela Jackson’a byłaby ot tak zbyt prosta, więc urywki są gdy mówi jak Goa’uld, gdy udaje samolocik i gdy jego głos jest zagłuszany przez ulewę. Quiz przebiegł w miarę sprawnie, udało się nawet otworzyć wmv i tylko jeden plik był źle zrobiony.

Karaoke
Przebojem Sierakowa było karaoke które od momentu załączenia było motywem przewodnim dnia każdego. Wziąłem udział, po paru że tak powiem, by było śmieszniej jeszcze trzeba było w trakcie ten jeden wziąć. Tego dnia niestety nie było spotkania przed domkami. Wcześniej odprowadziłem prezesów, wróciłem jeszcze na chwilkę do ośrodka gdzie powoli odbywało się już sprzątanie. By było śmieszniej tej nocy o 0304 wykonałem dłuższy telefon do kumpla, teraz uważam że to nie był chyba zbyt genialny pomysł bo właśnie CHYBA promocja mi się kończy w maju . Ale co tam zbiegiem okoliczności ognisko mieli I idziemy spać.

DZIEŃ 4 - Poniedziałek

Poranne czytanie gazety
Wstałem i odbywanie misji „poranek” jak zwykle. Dodatkowo spędziłem więcej czasu nad gazetkami BSG Neoo, których większość przeczytałem. Następnie na salce oglądany był Alien vs Predator podczas którego połowy też sobie gdzieś uciąłem relaksująca drzemkę. Tego dnia opuszczał nas hvolt.

Quiz
Oj ten raport jest w rozsypce! Pod koniec zdałem sobie sprawę że Quiz pominąłem. Druga część odbyła się raczej tego dnia z rana. Była to część tekstowa, którą raczyłem czytać. Był to wybór spikera tragiczny, bo w pewnym momencie nie wspomożony trunkiem zacząłem przechodzić na rosyjski w wymawianych liczbach. Aczkolwiek w większości dałem radę i uczestnicy odpowiedzieli na 50 pytań otwartych. Odbył się jeszcze wieczorem quiz obrazkowy który był masakryczny, szukanie muchy lub słonia, było po prostu genialne. ;>

Świat wirtualny
Wieczorem trochę inaczej. Spora grupa oglądała kilka odcinków serialu nawet dobrego, tylko nie można było nic mówić (jak sobie przypomnę Reckoning w Opolu, hoho). A mówiąc już o dysku w pewnym momencie oglądaliśmy śmieszne rzeczy. Parodie Star Wars: Men in Black, Dyskotekę w windzie w akademiku, dziekana itd.

Świta
Mieliśmy dłuższą rozmowę przed świetlicą, potem przed domkami i nagle olśnienie. Zaczyna świtać, a na dodatek jest na razie czyste niebo. No to pada propozycja: idziemy nad jeziorko, dziabąga zobaczyć i wschód słońca. Nic tam że już wcześniej z jedną ekipą Alex’em, BST, lecahrem, Neoo (jak kogoś pominąłem linczować) byliśmy. Wybieramy się jeszcze raz w składzie dobrze znanym: Ja, BST, Neoo, Przemas, Cholek, saggi. Dłubiąc trochę słoneczniku i podlewając go napojami zasiedliśmy na pomoście i wyglądamy wschodu słońca. Ale wchodzący statek Ori w atmosferę narobił tyle chmur że nasz plan poległ! Wróciliśmy drogą przez ognisko pod domki.

Akcja „kogut”.
Motyw za który chciano nas oskalpować (i w sumie się nie dziwie), odwiedziliśmy o godzinie bodajże przed 0700, domki znajomych urządzając pobudkę. Oryginalny plan zakładał obudzenie tylko lechara na mgłę poranną którą chciał sfotografować jednak nakręciło nas na odwiedzenie wszystkich znajomych. Akcje podobno były szybkie, jednominutowe dzięki temu uszliśmy z życiem. Już podczas tego domagaliśmy się śniadania! Powiedziałem, że w końcu zjem przynajmniej jedno śniadania na zlocie. Jakoś doczekałem śniadania i przegryzłem wytwór H5N1 z bułką zgarniając ze sobą wyżerkę dla współlokatora. Tu gdzieś po śniadaniu odbyła się drzemka.

DZIEŃ 5 - Wtorek

Krótkie odwiedzenie Sierakowa
Tego dnia uderzyłem z lecharem jeszcze po małe zapasy w Sierakowie. Oprócz odwiedzenia lokalnej lodziarni zaopatrzyliśmy się w dodatkowe soki. Istniał genialny plan uderzenia przez Neoo i Kubę na kręgielnie na który bym się pisał. Niestety zbytnio kolidował on z rozdaniem nagród i wymiękłem. Wierzcie: Na tym zlocie nie było czasu! Aż mam nadzieje że następnym razem w Sierakowie w końcu zagram pierwszy raz w kręgle! (jak teraz to czytam, to trza przyznać już grałem po Sierakowie gdzie indziej :) )

Rozdanie nagród
Odbyło się uroczyste rozdanie nagród. Trzecie miejsce Grzesiu, drugie BST (człowiek który olewa SG i oczywiście polewa) i pierwsze miejsce 121277 aka Cyferki. Uroczyste gratulacje, nagrody, rozdanie dyplomów. Specjalne wyróżnienie dla saggi za zorganizowanie spotkania i koniec gadania idziemy na ognicho.

Ognicho
Zintegrowaliśmy się w dwóch grupkach, jedna połówka na ognicho, druga na grila. Chociaż nie dziwie się wyborowi tego drugiego bo jedzenie z tego smakuje bosko. Oddawaliśmy cześć Ori, zachęcaliśmy do skoków przez ognisko, był pomysł by osoby z największą ilością postów to robiły, wykołowaliśmy nawet własne patyki na ognisko. W pewnym momencie roztoczyła się dyskusja o Rome. Parę osób nie widziało, a jako że fantastyczny serial to co robimy.... idziemy oglądać!

Rome
Więc oglądamy Rome i to od razu kilka odcinków na raz. W międzyczasie dalej trwa kopiowanie i kopiowanie. Dodatkowo w tle rozchodziły się ciepłe herbatki. Ostatecznie powoli kolejne osoby się wykruszały (jak się okazało to były pozory, bo posiedzenia przed domkami dochowały swojej tradycji). W każdym razie pojawił się front zwolenników Pulo. Na jego widok były wiwaty Na dodatek BST otworzył mi oczy na oczywisty fakt że wszystko w tle to animacja komputerowa.

DZIEŃ 6 – środa

Sprzątamy
Wstajemy, jemy śniadanko, pakujemy się, dzielimy się na auta, sprzątamy salkę, układając odpowiednio stoły. Po raz pierwszy mieliśmy okazję spotkać panie sprzątające które utrzymywały czystość w salce podczas naszego pobytu. Rozebraliśmy sprzęt. Dzięki zabiegom Zoi’ego otrzymaliśmy prowiant na podróż i to był genialny pomysł. W pociągu większość z niego znikła. Jeszcze zdjęcie grupowe i żegnamy się.

Wracamy
I króciutko na temat powrotu. Wracałem razem z lecharem i Katharnem. Szybciutko bezproblemowa dotarliśmy do dworca PKP. Nie wiedziałem o której pociąg. Ale motyw był piękny. Wchodzę na dworzec za 10 minut odjazd. Do kasy, szybciutko bilet i pociąg wjeżdża gdy wchodzę na peron. Elegancko trafiam do Wrocka, wysiadam...

 

Z perspektywy SGTokara ;)

Forum

Login:
Hasło: