Nowa gra w świecie Stargate! [wideo]

Wytwórnia MGM oraz Arkalis Interactive ogłosili premierę najnowszej interaktywnej gry przeznaczonej na urządzenia mobilne. IGN donosi, że pierwszy epizod gry swoją premierę będzie mieć w marcu 2013 roku. Trailer przedstawia śliczne animacje z bardzo realnymi podobiznami całej drużyny SG-1. Nie jest to co prawda gameplay, co nie zmienia faktu, że filmy... Więcej...

chevron
Stargate SG-1 » Odcinki » Sezon 10 » 10x07 Couter-Strike
< Poprzedni odcinek < --- > Następny odcinek >

Dane (powrót)
Numer:
201
Scenariusz
: Joseph Mallozzi & Paul Mullie
Reżyseria
: Andy Mikita
Występują
: Morena Baccarin (Adria), Tony Amendola (Bra'tac), Matthew Glave (Colonel Emerson), Martin Christopher (Marks)
Oglądalność na SciFi: 1,5
Opis (powrót)
Jaffa podejmują walkę z Ori używając genetycznej broni masowego rażenia z Dakary z zamiarem przejęcia jednego ze statków na którym znajduje się Adria.
Streszczenie (powrót)

Recenzja SGTokar'a
(powrót)

Imperium Ori kontratakuje. Jaffa atakują ich najpotężniejszą bronią w galaktyce, jednak w wyniku kontrataku szybko tracą tą przewagę. Sytuacja się pogarsza dla sił anty-Ori.

„To wszystko wina PO”
Od dziewiątego sezonu jak tylko pojawi się wątek Jaffa i ich próby stworzenia społeczności na Dakarze tak od razu przychodzą mi na myśl problemy polityczne. Ale od początku. Trzeba przyznać że Jaffa obrali skuteczną taktykę w walce. Zabili paru kapłanów i zneutralizowali jeden statek, który prawie przejęli. Oczywiście mamy problem masowego morderstwa co nie czyni tego zwycięstwa, które w dalszej części odcinka zostało przemienione w porażkę, tak słodkim. W pierwszej części odcinka w intencjach, trochę nie honorowych Jaffa wykazali się chęcią osiągnięcia dobrego celu. Dopiero w drugiej części można było odkryć podłoże tych działań. „My jesteś Jaffa, wielcy Jaffa, którym należy się władza i szacunek, którym należą się statki, którzy biedni giną z rąk Ori.” Coś idzie nie tak? „To wina Tauri, wy ukradliście nam statek, wy zniszczyliście nam trzy Hataki, wy zaatakowaliście Dakarę, wy jesteście za wszystkie niepowodzenia winni.”

Potyczka z Ori
Odcinek odbiega od wątku poszukiwania broni na Ori i SG-1 wybywa z obstawą Odysei na podziwianie uroków pięknej Orisai i wysłuchania jej kazania. Daniel i Vala bezczelnie się nie zamaskowali jako akurat te dwie osoby, które pani Orisai widziała parę miesięcy temu. Plus jest za resztę zespołu której nie przyuważyłem na planecie podczas pierwszego oglądania, może dlatego że za bardzo się skupiłem na tej odkrytej dwójce. Po przeniesieniu na Odyseje myślałem że na gapę zabrał się kapłan w tym kapturze, jednak to byłoby zbyt pięknie zaskakujące i okazało się szybko że to Teal’c. Teraz przejdźmy do bardziej interesującej części. Ori dalej podbijają naszą galaktykę pomimo zastosowania przeciwko nim potężnego arsenału w postaci broni z Dakary. Piękne rozwalenie trzech ha’taków na orbicie, piękne rozwalenie broni na Dakarze. Ciekawe jak tam się ma sytuacja z blokowaniem superwrót, może już drugie powstają i stąd te zapowiedzi że ta flota co przybędzie będzie potężna. Ciekawe też co jest szykowane Danielowi? Ascendacja i pogawędki z Ori. Zobaczymy….

Vala mamusią.
W odcinku okolicznościowy powrót do Vali stonowanej macierzyństwem. Mamy słodkie słowa Daniela który dzieli się swoją przeszłością z nową towarzyszką. Vala jednocześnie próbuje dotrzeć do swojej córeczki, ale nawet dla mnie ta argumentacja nie jest zbyt przekonująca. Piękne wzniosłe słowa na koniec by nie rozpamiętywać przeszłości, a patrzyć w przyszłość.

Podsumowanie
Może tego nie widać po mojej reakcji, ale odcinek był dobry, a nawet bardzo dobry. Wątek Ori został mocno podkreślony, mamy akcję, mamy różne problemy i mamy efekty komputerowe. Dobry+, co oznacza że lepszy od premierowego z tego sezonu. 8,5/10
Login:
Hasło: