Nowa gra w świecie Stargate! [wideo]

Wytwórnia MGM oraz Arkalis Interactive ogłosili premierę najnowszej interaktywnej gry przeznaczonej na urządzenia mobilne. IGN donosi, że pierwszy epizod gry swoją premierę będzie mieć w marcu 2013 roku. Trailer przedstawia śliczne animacje z bardzo realnymi podobiznami całej drużyny SG-1. Nie jest to co prawda gameplay, co nie zmienia faktu, że filmy... Więcej...

chevron
Stargate SG-1 » Odcinki » Sezon 10 » 10x05 Uninvited
< Poprzedni odcinek < --- > Następny odcinek >

Dane (powrót)
Numer:
199
Scenariusz
: Damian Kindler
Reżyseria: William Waring
Występują: Jodie Graham (SG Leader)
Oglądalność na SciFi: 1,4
Opis (powrót)
SGC odkrywa świat na którym mieszkańcy są atakowani przez brutalne stworzenie którego pochodzenie okazuje się zupełnym zaskoczeniem.
Streszczenie (powrót)
   
Recenzja SGTokar'a
(powrót)
Las, chatka, woda, piwko, jakieś Playstation, fani broni, wypacanie wczorajszego piwa, nocne zrywanie się z łóżka, niemożność oderwania się od laptopa, kajaki… ekhm, znaczy ptaki. Rzeczywistość zlotowej Sosenki na której odcinek oglądałem strasznie na niego wpłynął. I nie żebym nie chciał tego oglądać, ale odcinek jest tak typowy, że nic nie pociągający.

SG-1 w dniu zwyczajnym.
Dzień zwyczajny, dniem zwyczajny i ciekawą sprawą było widzieć Carter w roli dowódcy bazy czekającą na zmianę ze strony Reynoldsa. Ciekawe też rzeczy się kroją między obcą częścią SG-1. Ostatnio Vala i Teal’c siłowali się na rękę, teraz Teal’c dosłownie rzuca się na Vale, a ona żałuje że nie mają więcej czasu. Nie tęsknię za Danielem, ale go już drugi odcinek nie ma i niech lepiej wraca. Oprócz tego warte wspomnienia są inne śmieszne sytuacje, głównie z udziałem naszego nadwornego kabareciarza w postaci Vali właśnie. Oferta handlowa dla Teal’ca w związku ze schwytaniem unikowego zwierza, moment gdy Carter komentuje położenie nóg przez Vali na biurku generała. Chwila gdy Reynolds wypomina Vali na Ziemi że „amatorzy przechodzą” no i oczywiście rozgrywka w pokera i pojedynek Sam-Teal’c.

Landry i Mitcheall
Fajnie widzieć generała integrującego się z Mitcheall’em, jednak tutaj przy równoczesnej próbie nakłaniania swojego podwładnego do wyluzowania sam co chwilę wyskakuje z jakimś tekstami o ważności sytuacji. Ważne jest wygrywanie, bo inaczej zginiemy, bla bla bla. W motywie historii o Wietnamie się pogubiłem i nawet nie zrozumiałem w pierwszej chwili morału. Przy okazji rozwaliła mnie taka typowa głupia scena, gdy w pogoni za zwierzem które porwało lokalnego szeryfa razem z Mitcheall’em stanęli sobie nad kapeluszem, co ten reżyser pomyślał. Bieda. W każdym razie mamy kilka śmiesznych scen w wykonaniu tego duetu: ogrywanie w szachy i na play’u, nocne spotkanie z bronią, sprowadzanie helikoptera no i dwuznaczna rozmowa na koniec odcinka.

Intryga z czarnym robalem
Okej, przyznam sama główna historia odcinka jest mocno osadzona. Na początku oczywiście nie wiadomo skąd te stworzenia, podejrzenia padały na kapłanów. Potem oczywiście było wiadomo że po lesie na Ziemi pewnie biega to samo stworzenie. Dalej samego rozwiązania nie przewidziałem, że to wina urządzeń maskujących. Samo wytłumaczenie czemu robal spowodował to co spowodował wywołuje zawrót głowy. Chętni mogą doznać tego czytając to co w nawiasie (SGC chcąc wykorzystać urządzenia maskujące Sodan zmienia jego typ promieniowania przed którym Sodanie byli chronieni przez symbionty, które to promieniowanie jak się okazuje było straszakiem dla robala, dlatego że zostało ono zmienione robal kręcił się w okolicy osoby maskującej i mógł windą zjechać do naszego wymiaru w którym chwilkę go zakręciło, a gdy oprzytomniał atakował zwierzynę i powodował jego mutację…). Więc owszem jest to dobrze wprowadzone w świat, jednak wytłumaczenie jest chyba tylko dla fanów, którzy lubią się udręczać takimi faktami. Trzeba też pogratulować celności Teal’cowi gdy trafił w izolatce z zata tego robala.

Odcinek NID
Sam odcinek odczepił się od tematu broni Merlina i superwrót. Jest to odcinek ziemski o wątku który wywodzi się z ziemskiej konspiracji, którą kiedyś było NID, a teraz Trust. Nie przepadam zazwyczaj za takimi odcinkami i tak jest też w tym przypadku. Chce się tez powiedzieć by na litość boską coś zrobili z tym znikaniem sprzętu ze strefy 51. I strach aż to powiedzieć, ale miejmy nadzieje że to nie znowu Carter zmieniła to promieniowanie, bo znowu przybliży się do degradacji. W każdym razie najwyraźniej z jakiegoś powodu SG-1 jest obserwowane przez Trust. Po co? Pewnie to będzie powód by znowu wrócić do wątku Trust w którymś z przyszłych odcinków.

Podsumowanie
Odcinek o wątku za którym nie przepadam, z może i zaskakującym scenariuszem i może i realny jednak trochę zagmatwany. SG-1 nic nadzwyczajnego nie robi, a i nie zawsze rozmowy Mitcheall’a i Landry’ego były na dobrym poziomie. Dobrze że jest trochę humoru na osłodę. Taka solidna trója (dostateczny). 6.5/10
Login:
Hasło: