Nowa gra w świecie Stargate! [wideo]

Wytwórnia MGM oraz Arkalis Interactive ogłosili premierę najnowszej interaktywnej gry przeznaczonej na urządzenia mobilne. IGN donosi, że pierwszy epizod gry swoją premierę będzie mieć w marcu 2013 roku. Trailer przedstawia śliczne animacje z bardzo realnymi podobiznami całej drużyny SG-1. Nie jest to co prawda gameplay, co nie zmienia faktu, że filmy... Więcej...

chevron
Stargate SG-1 » Odcinki » Sezon 9 » 9x10 The Fourth Horseman - Part 1
< Poprzedni odcinek < --- > Następny odcinek >

Dane (powrót)
Numer:
184
Scenariusz
:  Damian Kindler
Reżyseria
: Andy Mikita
Występują
: Cameron Bright (Orlin), Don S. Davis (Generał Hammond), Tony Amendola (Bra'tac), Gary Jones (Sierżant Harriman), Bill Dow (Dr. Lee), Panou (Porucznik Fisher), Ty Olsson (Pułkownik Barnes), Julian Sands (Doci), Lexa Doig (Dr. Lam), Louis Gossett Jr. (Gerak), Greg Anderson (Kapłan #1), Gardiner Millar (Yat'Yir), Simone Bailly (Ka'lel), Jeff Judge (Aron), Dawn Chubai (Reporter wiadomości), Dagmar Midcap (Reporter wiadomości), Thomas Milburn Jr. (Oficer w skafandrze)
Oglądalność na SciFi: 1,8
Opis (powrót)
 
Streszczenie (powrót)
 
Recenzja SGTokar'a
(powrót)

Wstępniak
Bliżej, coraz bliżej, bardzo blisko... moment kulminacyjny nastał. Ori ze swoją mocą dotarli na Ziemie. Naszym gwoździem do trumny ma być Gerak! Tylko że my się nie damy!

Kapłan Gerak (+)
Zawsze to co wywołuje najwięcej emocji w pierwszej części wielo częściowych odcinków jest zakończenie! Oto tutaj gdy Teal’c emocjonującym głosem próbuje przekonać Radę Jaffa do swoich racji, na posiedzenie wchodzi nowo mianowany kapłan Ori którym został lider tej rady – Gerak! Tyle ze strony scenariusza. Reżyser doda wspaniałą muzyczkę końcową z najnowszym fantastycznym motywem sezonu i fani spadają z krzeseł, a szczęki opadają wtedy na podłogę. Odcinek przedstawiał wydarzenia które doprowadziły do takiej sytuacji. Dodatkowy plusem dla mnie jest to że tak naprawdę Gerak nie został przedstawiony stricte jako czarny bohater. Nawet w poprzednich odcinkach trudno było go jako takiego postrzegać. Jak mówiłem jako polityk był bardzo skrajny w swoich poglądach i można to jedynie uznać za poważną wadę. Jak Bra’tac powiedział że Gerak głupcem to na pewno nie jest. W tym odcinku udowodnił że nie jest zdolny do wydania rozkazu eksterminacji swoich braci Jaffa, nawet jeżeli wśród nich są jego główni oponenci polityczni. Jego uległość wobec Ori wynikała raczej z konieczność ponieważ wie że jeśli nie ulegnie to będzie musiał stawić czoła potędze którą nie jest wstanie sam pokonać. Na dodatek nie ma oparcia w żadnych sojusznikach i może liczyć tylko na własnych ludzi, a nie chcąc doprowadzić do zagłady uległ. Jego wtórowanie słów „o święci Ori” było wypowiedziane bez przekonania. To że jego lud nie miał sprzymierzeńców, to była wina jego zaborczej polityki. Nie widząc innego wyjścia musiał ulec potędze Ori wyzbywając się tradycji Jaffa, a to nie najlepiej świadczy o przywódcy. Teraz gdy posiadł nadludzkie zdolności może się zachyłystną tym co osiągnął i działać dla Ori bez żadnych wątpliwości.

„Przychodzi Ascendat do Carter” - afera Orlina (+)
Ogólnie sam się nie spodziewałem się że tak pozytywnie odbiorę przybycie Orlina. Naprawdę trafne posunięcie by wykorzystać ten wątku do tego co się teraz dzieje. W końcu Orlin to osoba najbliższa Ziemi (duża zasługa w tym jest Carter) po Omie. Logiczne jest więc że to on postanowił wspomóc Ziemian i naruszyć reguły dla dobra sprawy. Trochę dziwi brak większego przyzwolenia „innych” jednak chyba odpowiedzią tych „innych” byłoby znowu że „jest to skomplikowane”. W każdym razie ascendaci nam pomagają opracować broń przeciwko pladze którą wykorzystują kapłani do zmuszenia ludzi do wiary w Ori. Mamy tu na dodatek głębszy wątek ponieważ okazuje się że Orlin wiele poświęca pomagając nam. Już pominę fakt że musiał być dzieckiem, a nie dorosłym w której postaci mógłby bardziej otwarcie porozmawiać z Carter. Istotniejsze jest to że jego mózg jak widzieliśmy od ogromu wiedzy niszczy się całkowicie i na dodatek twierdzi się że na razie „inni” nie pomogą już mu ascendować. Dzięki Orlinowi poznajemy istotne szczegóły z historii Pradawnych i prawdę o Ori. Pod tej jednej odprawy zostały ujawnione wielkie rewelacje. Ciekawostką jest potwierdzenie że ascendaci mają jakąś inną formę czasu, cokolwiek to może oznaczać. Na koniec intymny związek Carter z Orlinem! Tutaj powiem tylko: Litości!

Kwarantanna (+)
Wątek plagi możemy uznać za przewodni w odcinku, ponieważ jak na razie to mam odczucie że nas Gerak jako kapłan tak bardzo nie obchodzi. Można powiedzieć że jak na razie nie solidaryzuje się z narodem Jaffa. Sam motyw kwarantanny i jak Mitchell próbuje opanować sytuację przypomina wydarzenia z odcinka „Sight Unseen” gdzie to O’Neill zacierał ślady wpływu technologii obcych na ludzi. W każdym razie piękny motyw z izolacją porucznika podczas przemowy Hammond’a. Okazuje się ze zarażonych jest 8000 ludzi w stanach i ważne jest poszukiwanie niezwłocznie lekarstwa. Orlin nam pomaga jednak istotą będzie pojmanie „palacza” w następnym odcinku na planecie Sodan z którymi pięknie się przywitaliśmy pod koniec tego odcinka (szczególnie Mitchell).

Starzy znajomi (+)
W odcinku mamy powrót trójki: Bra’tac’a, Hammond’a i Orlin’a. O tym ostatnim była już mowa. Powrót Hammond’a oczywiście cieszy jednak jego pojawienie wydaje mi się zupełnie wyrwane od rzeczywistości. George owszem jest i powrót starego dobrego generała bardzo cieszy, jednak równie dobrze jego słowa mógłby powiedzieć dowolny generał i żadnej różnicy dla sensu odcinka by nie było. Ogólnie przemówienie było górnolotne, jak to przystało na takich spotkaniach i oddające cześć żołnierzom. Szkoda że w takim serialu wydaje się że głównie chodzi o tych amerykańskich, ale trudno. Inna sprawa dla mnie dalej nie jasna, to status generała Hammond’a i O’Neill’a. Hammond był w ciuchach cywilnych. Czyżby emerytura? Natomiast powrót Bra’tac’a (też bardzo cieszy) miał o wiele większy sens i znaczenie dla całości. Oczywiste było że taki mentor musi zasiadać w radzie Narodu Jaffa. Oczywiste że on wspólnie z Teal’ciem stawią opór nowemu wyzwaniu i nowym fałszywym bogom.

Doktor Lee czadu daje (+)
W tym odcinku postać doktora Lee daje popalić w pozytywnym sensie tego znaczenia. Niewątpliwie gościu się wbił w te „salony” SGC. W odcinku spełniał rolę osoby pełniącą funkcję humorystyczną. Rozśmieszył mnie motyw jak doktor Lee przez minutę mówi do samego siebie myśląc że Sam go słucha, a potem scena z głośną muzyką, oczekiwanie na uzyskanie uznania za wynalazek wśród innych i pomysł na „latanie” Mitchella.

Dywagacja nad gąbką
Nawet się zajmę sprawą głupiego żartu który mamy w tym odcinku. Otóż dowódca drużyny jak i Mitchell najechali na gościa za żart tego porucznika na temat pani doktor Lam. I zgoda! Komentarz był niestosowny i przy generale gościu by został zabity, ale chyba na innym świecie bym żył gdyby kobiety nie były obiektem komentarzy wśród żołnierzy! Czepiając się to już bardziej obrażająca była docinka Mitchella że ten „smród” musiał być od Lorenza.

Podsumowanie
Odcinek bardzo dobry jak na część pierwszą. Zakończenie z wejściem Geraka na salę obrad jest rewelacyjnie zrobione. Bardzo dobrze że pojawiły się takie postacie jak Bra’tac, Hammond czy Orlin. Że ostatnio postacią regularna staje się doktor Lee. Odcinek ciut lepszy od Prototype, ale ocena dalej taka sama. Solidna piątka (bez plusa i minusa) 9/10!
Login:
Hasło: