Nowa gra w świecie Stargate! [wideo]

Wytwórnia MGM oraz Arkalis Interactive ogłosili premierę najnowszej interaktywnej gry przeznaczonej na urządzenia mobilne. IGN donosi, że pierwszy epizod gry swoją premierę będzie mieć w marcu 2013 roku. Trailer przedstawia śliczne animacje z bardzo realnymi podobiznami całej drużyny SG-1. Nie jest to co prawda gameplay, co nie zmienia faktu, że filmy... Więcej...

chevron
Stargate SG-1 » Odcinki » Sezon 9 » 9x09 Prototype
< Poprzedni odcinek < --- > Następny odcinek >

Dane (powrót)
Numer:
183
Scenariusz
: Alan McCullough
Reżyseria
: Will Waring
Występują
: Neil Jackson (Khalek), Robert Picardo (Richard Woolsey), Gary Jones (Sierżant Harriman), Lexa Doig (Dr. Lam), Ivan Cermak (Altman)
Oglądalność na SciFi: 1,8
Opis (powrót)
SG-1 odkrywa laboratorium z zaawansowaną genetycznie hybrdą Goa'uld'a i człowieka stworzoną przez Anubisa, którą zabierają do SGC na badania. Jednego jego utrzymywanie przy życiu w celu zdobycia informacji może nie być warta ryzyka.
Streszczenie (powrót)

Recenzja SGTokar'a
(powrót)

Prototypowe wprowadzenie
Odcinek idealnie komponuje się w wątek fabularny tego sezonu odwołując się jednocześnie do głównego wroga ostatnich paru lat którego los tak naprawdę nie jest jeszcze przesądzony. Oto Anubis stworzył swojego następcę, któremu teraz SG-1 przypadkowo niemal pomogło ascendować.

Rodzinka Anubisa patrzy w przyszłość (+)
Anubisa uważam za najlepszego wroga jaki był i jest dalej w tym serialu. Nie dość że Goa’uld, to jeszcze ascendowany (tylko w połowie, ale zawsze_. Oczywiście doceniam ogrom zagrożenia ze strony Ori jednak już samo słowo Anubis wywołuje swoisty strach. Odcinek wraca do niego przedstawiając ciekawą koncepcję tego że Anubis stworzył własną hybrydę siebie i człowieka udoskonalonego genetycznie tak by sam bez pomocy Pradawnych mógł ascendować. Intencji czynu stworzenia takiego następcy nie znamy, ale to tylko dodaje smaku i zmusza do oczekiwania na jakąkolwiek kontynuacje w kolejnych odcinkach. Oczywiście wraz z powrotem syna Anubisa pojawiają się nowe problemy dla SGC które z zainteresowaniem się obserwuje. Od demaskowania „historyjki” którą wymyślił na początku, przez próbę ucieczki, cudowne samowyleczenie, kolejną jeszcze bardziej spektakularną ucieczkę w której rzucał żołnierzami, wyłączał pola i rozgromił cały system obronny SGC docierając do ostatniej finalnej sceny. Tym ucieczką towarzyszyły ciekawe efekty odbijania i zatrzymywania pocisków z broni i „odloty” żołnierzy. Jednak największe wrażenie wywołuje oczywiście ostateczna konfrontacja Daniela z Khalekiem.

Daniel: zabić! (+)
Ta konfrontacja miała swoją głębię w tym odcinku. Muszę przyznać że w pierwszej chwili gdy Daniel powiedział że należy tą hybrydę zabić uznałem to za mocno niezgodne z jego charakterem gdyż Jackson zawsze brał wszystkich pod obronę. Jak wiemy Daniel ma własne powody nienawiści wobec Anubisa, który to zniszczył całe Abydos i gdyby nie Oma która mocno w tamtej chwili sama nagięła reguły wszyscy Abydończycy by zginęli. Z innej strony równania to Daniel miał całkowitą rację biorąc pod uwagę zagrożenie z możliwości wkroczenia do akcji kolejnego złego półascendata któremu pozwala się na wszystko. Trochę dziwi fakt że to osoba cywilna, a nie wojskowa (w postaci Landryego, Sam lub Mitchella) tak zareagowała. Mocna była pierwsza konfrontacja w ambulatorium pomiędzy Danielem, a Khalekiem w której podkreślono fakt pragnienia śmierci obydwu stron. Sytuacja sprawia że z pewnego punktu widzenia (np. Woolsey’a) Daniela można byłoby nazwać mordercą! Jednak okazuje się żeby posprzątać brudy trzeba się pobrudzić. Na dodatek, co ważne Daniela i Khaleka różni jedno. Mianowicie to że Daniel nie czerpie z zabijania przyjemności, a jako zło konieczne!

Problem Woolsy’ego (+)
Początkowo to właśnie Woolsy jako przedstawiciel komisji międzynarodowej nie chciał dopuścić do zabicia syna Anubisa. Chciał natomiast wykorzystać go do pozyskania wiedzy która by pomogła nam w pokonaniu nowego zagrożenia w postaci Ori. Intencje niewątpliwie szczytne i szczere. Tym razem stanowisko które było przeciwne SG-1 nie zostało przedstawione do końca jako złe (mamy odcienie szarości). Woolsy po prostu nie potrafił ocenić zagrożenia próbując podważyć opinie ekspertów z SGC. Nawet gdy widział potęgę mocy Khalek’a który czytał jego myśli (swoją drogą nazywając go „dick” nasuwa się pytanie czy to pani doktor tak myśli o Woolsy’m?) potrafił uzasadnić że o wiele bardziej obawia się takich jak on grasujących po galaktyce, dlatego trzeba go badać dalej. Motyw tego konfliktu został pięknie merytorycznie przedstawiony w odcinku, do tego te finałowe rozwiązanie akcji.

Ostateczna konfrontacja(+)
Scena ucieczki przez wrota i w chwilę później zaskakujący powrotu Khalek’a była cudowna. Aczkolwiek tajemniczy pomysł Daniel został wspomniany wcześniej, ale jakoś w tamtej chwili nie skojarzyłem go z urządzeniem autoryzacyjnym które zmieniało adres docelowy. Myślałem że przez wrota przejdą zaraz jakiś Ori, albo... diabli wiedzą co! Potem była pięknie wyglądająca akcja Mitchell i Daniela. Trochę na złość Khalek’owi na koniec jak się okazało nie był to pojedynek według myśli jeden na jeden, a pojedynek zespołu na niego. Więc ostatecznie wszystko wyglądało ładnie, ale... gdzie reszta żołnierzy z bronią którzy otwierali drzwi i czemu po tym jak chwilę postali nad trupem odeszli w wierze że naprawdę nie żyje. Ale... „te kosiarki na niezamieszkałych planetach ”

To nie jest zupełnie nowy serial! (+)
Cieszy fakt że odcinek jest częścią całości wątku przewodniego tego sezonu, którym jest walka z Ori. Cieszy fakt że cały czas pamięta się o przymierzach w których nam najwyraźniej dobrze idzie (jak Tok’Ra którzy dostarczają nam informacji o zaburzeniach czasoprzestrzennych) oraz o przymierzach w których idzie nie najlepiej (temat problemu z Wolnym Narodem Jaffa, a szczególnie Gerakiem i możliwości wysłania statku). Cieszy że pamięta się o Nirrti i że wraca postać z przeszłości jak Woolsey. Cieszy że scenarzyści pamiętali że kiedyś Oma powiedziała że tylko „dobrzy mogą ascendować” i teraz zostało to wyjaśnione w słowach Daniela. (Trochę mi z tego akapitu Cieszy’n wyszedł )

Carter haker (-)
Możemy być ciągle pod wrażeniem genialności naszej Sam, która rozłożyła na łopatki zabezpieczenia programu który między innymi potrafi rozpoznać struktury biologiczne. Cóż, wtedy dziecinny uśmiech w pomieszczeniu kontrolnym można usprawiedliwić. Kto by się tak nie uśmiechał jak dziecko gdy coś niemożliwego mu się uda.

Spostrzeżenia
Czemu Walter ma zielony ubiór drużyn SG? Myślałem że technicy mają taki niebieski. Czyżby cięcia budżetowe? W ostatnich odcinkach cieszy fakt że mamy wysyp wielu nowych scen bazy NORAD z zewnątrz. Plus za konsekwentne umieszczenie izolatek na poziomie 21.

Podsumowanie: 9/10
Wspaniały odcinek komponujący się w bieżące wydarzenia sezonu, odwołujący się do mojego ulubionego wroga, z dobrą akcją i jakimiś głębszymi przemyśleniami wyrażonymi na ekranie.
Login:
Hasło: