Nowa gra w świecie Stargate! [wideo]

Wytwórnia MGM oraz Arkalis Interactive ogłosili premierę najnowszej interaktywnej gry przeznaczonej na urządzenia mobilne. IGN donosi, że pierwszy epizod gry swoją premierę będzie mieć w marcu 2013 roku. Trailer przedstawia śliczne animacje z bardzo realnymi podobiznami całej drużyny SG-1. Nie jest to co prawda gameplay, co nie zmienia faktu, że filmy... Więcej...

chevron
Stargate SG-1 » Odcinki » Sezon 9 » 9x08 Babylon
< Poprzedni odcinek < --- > Następny odcinek >

Dane (powrót)
Numer:
182
Scenariusz
: Damian Kindler
Reżyseria
: Peter DeLuise
Występują
: Lexa Doig (Dr. Lam), Jason George (Jolan), Tony Todd (Haikon), Jarvis George (Volnek), William B. Davis (Kapłan), Gary Jones (Sierżant Walter Harriman), Bryan Elliot (Pułkownik Raimi SG-22), Darcy Laurie (Tass'an),
Oglądalność na SciFi: 2,0
Opis (powrót)
Pułkownik Mitchell zostaje ranny podczas walki z mitycznym odłamem Jaffa i został przez nich pojmany. Zmuszony jest on stoczyć potyczkę na śmierć  i życie za przelanie ich krwi z użyciem ich techniki wojennej, którą go próbują nauczyć
Streszczenie (powrót)

Recenzja SGTokar'a
(powrót)

1. Nudyyy...
Do samego odcinka podszedł z bardzo pozytywnym nastawieniem pomimo tego że wiedziałem że to będzie odcinek o Jaffa, za których tematem za bardzo nie przepadam. Mieliśmy odkryć tajemniczy odłam armią Goa’uld’ów, który ostatecznie okazał się "odgrzewaną zupą" która się już przejadła.

2. Wielce krytyczna wyliczanka (-)
Więc lecimy z krytykowaniem wszystkiego co popadnie. Na początek trzeba przyznać że SG-1 to wie jak się ładnie i przede wszystkim wyróżniająco ubrać na misję na lesistej planecie w samo południe. Ubrani na czarno od stóp do głów naprawdę trudno ich nie zauważyć. Może chcieli by Sodan z daleka ich widzieli by się z nimi skontaktować, ponieważ już kolejna drużyna udzielająca wsparcia miała bardziej klasyczny ubiór nadający się na maskowanie w lesie. Wydaje mi się jednak że SG-1 powinno zachować większą rozsądność i lepiej przyjąć że Soadan ich nie „pokochają” niż dać się tak łatwo pozabijać.
Druga sprawa to sam moment zastawienia pułapki przez Sodan. Nie wiem jak te czubki mogły nie trafić ani jednej osoby z SG-1. Sam moment gdy SG-1 zaczęło się kryć przed ostrzałem był tak niesamowicie sztuczny, że aż odrzuciło mnie od wszystkiego. Mitchell stał pośrodku, a z prawej i lewej obok niego przelatywały wiązki energetyczne stafów. Ponownie można to tłumaczyć że Sodan ostatecznie nie chcieli słuchać "woli Ori" i chcieli tylko zmusić Tauri do odwrotu na Ziemie, ale w takim razie po co potem strzelali do Mitchella. Nie wiem czy można to traktować jak oddanie się tylko przez tego jednego z braci woli Ori. Nawet gdyby tak było, to było to takie sztuczne. Skomentować też muszę wzywanie SG-22 o pomoc. Ciekawe ile Carter będzie prosić o pomoc powiedzmy teoretycznie drużynę SG-1873. Mówi się (es, dżi, tim, łi nid bak ap) i tyle!
Trzeci wielki motyw to taki gdy Mitchel obrywa trzy razy ze staffa. Pamiętacie jaka afera była gdy Jack oberwał w "Heroes 2" - padł na Ziemie i leżał nie przytomny. Ponownie na obronę można powiedzieć że były to jakieś mniejsze staffy, że udoskonalili te polimery ceramiczne. Ponownie jednak tego nie "kupuję". Mitchell dostał kilka razy, a nawet mimo to jeszcze powalił swojego przeciwnika w walce by potem się okazało że bez poważnego leczenia umrze!
Czwarta sprawa to inteligentne poszukiwania. Czemu Prometeusz bada jakieś księżyce i inne planety, a nie zbada samej planety na której Mitchel został porwany. Rozumiem że SGC zdobyło doświadczenie po incydencie z "Paradise Lost" że Jack utknął na księżycu jednak to nie oznacza że teraz będzie tak zawsze. Zwracam krótko uwagę, na nachalne odbicia w lustrze-oknie w pomieszczeniu operacyjnym i żołnierskim przywitaniem się Mitchela jako USAF przd Jaffa, a nie SGC. Bardzo mu też dziękuję że nadmienił że jest z Ziemi. Nauka walki się w pewnych momentach tak samo dłużyła jak wykłady na uczelni. Same walki były takie nie efektowne i na dodatek bez żadnej muzyki. Ech... nie będę już dalej wypominał w tym punkcie, dlatego tworze kolejny. Podsumowując tą część w odcinku widzę wiele dziwnych zachowań i zdarzeń które całkowicie obniżają realność scenariusza.

3. Wojownicy Sodan (-)
Pomysł poruszenia tematów wojowników Sodan wydawał się być naprawdę ciekawy. Tym bardziej że o Jaffa którzy poszukiwali Kheb wspominał Bra'tac w „Maternal Instinct” i można ten temat było tutaj rozwinąć i kontynuować. Co z tego że Bra'tac'a w odcinku, ani widu ani słychu, a sami wojownicy Sodan w moim ogólnym odczuciu wydają się wieśniakami ze zdolnościami walki porównywalnymi do tych którzy posiadają normalni Jaffa, jeśli nie gorszymi. Ich sukces tkwi tylko w technologii jaką posiadają – szczególnie niewidzialności. Co do samych Sodan to są dla mnie oni po prostu ignorantami totalnymi. Przez 5000 lat postanowili żyć sobie z dala od całej galaktyki. Z ich zdolnościami i technologią maskowania mogli Goa'uld'ów obalić bardzo szybko. Kolejna sprawa dotyczy tego Sodana które schwytało SGC. Jak rozumiem jest teraz gościu uzależniony od tretoniny. Skoro powrócił na planetę to jak bez niej będzie żył? Nie widziałem by SGC podarowało mu jakieś zapasy. Co więcej nie widzieliśmy jego reakcji na brak symbionta (albo ten moment był tak krótki że przeoczyłem). Dodatkowo jego słowa do Teal'ca o tym że co on może wiedzieć o wolności były już nie wadą scenariusza, a po prostu głupotą tej osoby. Teal'c jako osoba która miała okazję wyrwać się z zniewolenia potrafi docenić bardziej smak wolności, niż osoba która całe swoje życie jest wolna. Sprawa podobnie się ma do niepodległości, która jest naszą codziennością, a której tak naprawdę niedoceniamy.

4. Odcinek Mitchella (+)
By choć trochę być pozytywnym muszę docenić że odcinek dogłębniej przedstawia jedną z cech Mitchella którą jest wytrwałość i walka o przetrwanie do samego końca. Cechy te z czasem zauważył i docenił Jolan. Cameron próbował też przekonać o złu Ori. Co tu dużo mówić, jest to postawa godna pochwały i cała intryga z tym że Jolan przez to uratował Mitchela była bardzo ciekawa. Tak samo ciekawa późniejsza konfrontacja z bratem który mimo wszystkich faktów jakie zostały mu przedstawione ciągle paja chęcią zemsty na Mitchellu. Chociaż nie wiadomo jaki będzie wynik spotkania ze swoim bratem.

5. Złe wkomponowanie dobrej sceny - "Wkroczenie palacza" (-)
Za najlepszą scenę w odcinku muszę uznać wkroczenie kapłana Ori do osady! Szkoda że służyła ona bardziej jako przerywnik w treningu niż istotny punkt całego scenariusza jakim powinna być. Wydawało się że Mitchell od razu ucieknie, zacznie przekonywać, a my widzimy go jak gdyby nigdy nic trenuje dalej. Szkoda też że sam aktor grający kapłana nie miał więcej scen, w których mógłby się choć trochę odezwać.

6. Mitologiczne badania przedstawiam.
Pomijając fakt że producenci postawiają ciągle omijać najpopularniejsze mity i mitologie sięgając do tych mniej znanych można uznać zarówno za plus jak i minus! Jednak co z tego skoro mitologia tutaj przedstawiona opiera się na zarzuceniu hasłami typu: był sobie taki bóg, resztę sami sobie dopowiedźcie! Tym razem padło na niejakiego Iszkura oraz na miasto "Babilon" które jako że jest w tytule musi coś mieć wspólnego z odcinkiem i jakiś cel nadaniu takiego tytułu musiał istnieć!
Iszkur okazuje się być bogiem z mitologii sumeryjskiej mający zdolności greckiego Zeusa, czyli jest bogiem burz (inna sprawa to taka że wiele bogów różnych mitologii ma podobne cechy i kto wie czy na przykład Ra w egipskiej mitologii nie jest równocześnie Zeusem w greckiej, ale jakoś o tym producenci też nie chcą powiedzieć). Okazuje się że bezpośrednim odpowiednikiem Iszkura w mitologii asyryjskiej jest Adad, który był czczony w mieście na terenie Iraku Aszur (co ciekawsze idąc tym tropem docieramy do boga Sina, która została nam przedstawiona jako Tok'Ra w odcinku "Prophecy"). W serialu mieliśmy już do czynienia z mitologią sumeryjską. Była wspomniana już Tiamat (miała własne oko, tak jak Ra, które w odcinku "Full Circle" kolekcjonował Anubis). Według tekstu Tiamat została zabita przez Marduka (co ma sens, bo w serialu to on potem wszedł w posiadanie tego oka) i którego spotykamy w odcinku "The Tomb" w incydencie z Rosjanami w zigguracie. Okazuje się że to Marduk był bogiem opiekującym się Babilonem (ciekawostką jest to że jego symbolem była... łopata!).
Babilon natomiast jest prawdziwym miastem (hmmm, chyba wszyscy co śledzą wiadomości to wiedzą...). Odgrywało niegdyś najważniejszą rolę w starożytnej Mezzopotami. Dla rastafarian (ktokolwiek to jest) jest symbolem systemu uciskającego wolnych ludzi, zepsucia i upadku zasad, ucisku i niesprawiedliwości, ludzi pragnących pieniędzy i zysku (kolejna ciekawostka że według pewnym badaczy proroctw biblijnych za taki "Babilon" uważają światowe centrum finansowe jakim jest Nowy Jork). Więc taki symbol pasuje do sytuacji jaka została przedstawiona w odcinku. Osada wojowników Sodam zaczęła się psuć i chylić ku upadkowi przez oddanie się w ręce Ori. Przywódca jest świadomy o tym że Ori to nie Pradawni, jednak to od tych pierwszych dostał on i jego lud zapewnienie że zostaną "oświeceni". Podążył za obietnicą korzyści.
Uważam że ponowna próba wstawienia dawnego mitu w teraźniejszość w serialu jest błędem. Mieliśmy już odniesienie mitu Prometeusza do pierwszego ziemskiego statku. Czemu tych mitów scenarzyści nie mogą wkomponować w przeszłość która by pokazała nam historię prawdziwego "Prometeusza" kimkolwiek on by nie był kilka tysięcy lat temu. Czemu scenarzyści boją się wyjaśnić historii Babilonu z przeszłości, a tworzą odpowiedniki wydarzeń w teraźniejszości jak niemal każde inne opowieści naszych czasów które usadawiają mity w naszych czasach.

7. Podsumowanie: Cienko (dst+) czyli 6,5
Cóż, wbrew moim przypuszczeniom odcinek był słaby. Nawet powiedziałbym bardzo. Dodatkowe 0,5 punktu dałem mu za tekst technika "że ja bym nigdy tego [żartować] nie zrobił”. W odcinku wydaje mi się że dużo jest sztuczności, oraz tego że wątek kolejnych Jaffa wydaje się przedstawianiem tych samych wydarzeń w innej skórze, co jeszcze można byłoby strawić gdyby to zostałoby przyzwoicie wykonane. A tutaj nie dość że szwankuje scenariusz to i reżyseria go nie ratuje. 6,5/10.
Login:
Hasło: