Nowa gra w świecie Stargate! [wideo]

Wytwórnia MGM oraz Arkalis Interactive ogłosili premierę najnowszej interaktywnej gry przeznaczonej na urządzenia mobilne. IGN donosi, że pierwszy epizod gry swoją premierę będzie mieć w marcu 2013 roku. Trailer przedstawia śliczne animacje z bardzo realnymi podobiznami całej drużyny SG-1. Nie jest to co prawda gameplay, co nie zmienia faktu, że filmy... Więcej...

chevron
Stargate SG-1 » Odcinki » Sezon 9 » 9x07 Ex Deus Machina
< Poprzedni odcinek < --- > Następny odcinek >

Dane (powrót)
Numer:
181
Scenariusz
: Joseph Mallozzi & Paul Mullie
Reżyseria
: Martin Wood
Występują
: Louis Gossett Jr (Gerak), Gary Jones (Sierżant Walter harriman), Cliff Simon (Ba'al), Sonya Salomaa (Charlotte), Peter Flemming (Agent Barrett), David MacInnis (Agent Cortez), Kendall Cross (Julia Donovan), Barclay Hope (Pułkownika Pendergast), Chilton Crane (Sharon), Gardiner Millar (Yat'yir), Diego Klattenhoff (Lider drużyny), Simone Bailly (Ka'lel), Martin Christopher (Porucznik Marks), Kevin Blatch (Tobias), Adrian Hein (Uciekinier), Ken Dresen (Alex Jameson)
Oglądalność na SciFi: 1,9
Opis (powrót)
SG-1 musi zbadać dowody dotyczące możliwości ukrywania się Goau'uld'ów na Ziemi włączając w to byłego Władcę Systemu. Przez to narasta napięcie pomiędzy Ziemią, a Wolnymi Jaffa.
Streszczenie (powrót)

Recenzja SGTokar'a
(powrót)

Wstęp
Odcinek jest nawiązaniem do przeszłości Stargate dzięki wprowadzeniu w obieg ponownie Goa’uld’ów i zjednoczenia niemal w całości starego SG-1. Kontynuuje wątek ziemskiej organizacji „Trust”, która to została powiązana teraz z Baal’em. Jednak te wątki zostały głównie rozwinięte dla kontynuowanie jednego z najnowszych - relacji pomiędzy nowo powstałym Narodem Jaffa z Gerakiem na czele, a Ziemią.

Deus Ex Machina! (+)
Sam tytuł według słownika oznacza w pierwszej wersji braną boga który stąpił z nieba. Niewątpliwie pasuje jako że mamy tutaj fałszywego boga – Baal’a który postawił stopę na Ziemi. Jednak drugie znaczenie wyjaśniające słowo jako łatwe i sztuczne rozwiązanie splątanej intrygi przez wprowadzenie nowej osoby i okoliczności bardziej pasuje. Ogólnie wydaje się że określając odcinek tym mianem wytkamy jego wady. Jednak dla mnie w tym przypadku zaskakujące wprowadzenie na koniec klonów (właśnie to jest ta nowa okoliczność) była wielkim zaskoczeniem, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, tym bardziej że nie było to sztuczne rozwiązanie, a przemyślany zabieg! W życiu się nie domyślałem że fakt że ekipa SG-1 i NID widziała jednocześnie Baal’a przed hotelem i udzielającego wywiadu może mieć rozwiązanie w klonowaniu. Bardziej myślałem o jakimś przebierańcu, złym rozpoznaniu, podstawionej kasecie w stacji. Odcinek miał swoje zaskakujące momenty. Scena sprzed intra początkowo wydawała się typową ucieczką nieokreślonej osoby na jednej z planet w kierunku wrót, a tutaj nagle samochód potrąca Jaffa! Gdyby nie element zaskoczenia i nadanie scenie tonu tajemniczości sytuacja byłaby śmieszna. Potencjalny komizm takich sytuacji został późnie wykorzystany gdy do siedzącego gościa w biurze po godzinach pracy wkracza banda uzbrojonych Jaffa wyskakujących z tekstem „Gdzie jest fałszywy bóg Baal”!

Roman G. (+)
W środku naszej kampanii wyborczej i Stargate serwuje nam tematy polityczne na arenie międzyplanetarnej. Wszystko zaczęło się od odcinka „Threads” czyli od pierwszego momentu powstania Wolnego Narodu Jaffa i ich zdolność popadania w konflikt eskaluje coraz bardziej w znacznej zasłudze dzięki nachalnej i samozwańczej postawie Geraka. W błędność jego stanowiska za bardzo wgłębiać się nie będę bo w odcinku jasno tę sprawę wyjaśnia po każdym incydencie Teal’c. Gerak idzie po trupach do swojego celu którym wyraźnie nie jest tylko dbanie o dobro swoich braci, a o umocnienie swojego stanowiska poprzez spektakularne złapanie Baal’a i jego egzekucje, który to cel chce osiągnąć nawet ceną dobrych stosunków z Ziemią wdzierając się na nasze terytorium i porywając nam ludzi (fakt faktem gościu był Goa’uld’em, jednak nosiciel i tak zapewne zginął!). On ma niemal za nic rolę Teal’ca jaką odegrał w uzyskaniu wolności przez Jaffa, a tym bardziej roli Tauri. W odcinku mocno się wgłębiony w swoiste relacje pomiędzy sprzymierzeńcami i metodami uprawiania polityki przez niektórych dowódców. Poruszano i przedstawiono wiele problemów i zagrywek. Ponownie pokazano że  „prawda nie zawsze przynosi pozytywne skutki”.

Baal ziemniaczany.
Sporym zaskoczeniem musiało być też dla tych co nie czytali informacji o odcinku wcześniej pojawienie się Baal’a i to na Ziemi. Ostatnio jak się z nim widzieliśmy to pomógł on nam pokonać replikatorów i po okrążeniu go przez Jaffa w wielkim stylu uciekł. Z tego co pamiętam mieliśmy dwa inne motywy chcących rezydować bądź rezydujących na Ziemi Goa’uld’ów. Baal różni się od tamtych wypadków, że ani nie jest on bliski śmierci, ani nie organizuje jakiegoś wielkiego kultu. Po tym odcinku naprawdę odnoszę wrażenie że chce on spokoju i będzie chciał rozkręcić własny biznes. Nie gada on z akcentem Goa’uld’ów, nie wywyższa się za bardzo jak na słownikowo normalnego szefa przystało. Śmieszne wydają się sceny w odcinku gdy na koniec Baal’a widzimy w nietypowych sytuacjach wcinającego jakieś chińskie danie, serwującego drinki i oglądającego telewizję. Baal swoją złą naturę chyba dostosowuje do warunków kapitalistycznych, co więcej jak mówi w granicach amerykańskiego prawa. Ta pierwsza wypowiedź którą skierował do Ziemian naprawdę ładnie brzmiała do czasu gdy wspomniał o bombie. Cóż Baal jako postać darze sympatią. Nigdy go nie postrzegałem jako jakiegoś wielkiego przerażającego wroga, ale gościa z którym chciałbym by SG-1 miało kolejne konflikty i je rozwiązywało.

SG-1 w komplecie (+)
Drużyna powróciła niemal na swoje nogi. Naprawdę bardzo miły moment był po odprawie kiedy Cameron przykleja/wręcza plakietki SG-1 trzem oryginalnym członkom zespołu z którymi chciał od początku współpracować. Ciekawa jest sytuacja że to najwyraźniej Mitchell dowodzi formalnie SG-1. W każdym razie dobrze widzieć SG-1 razem.

Mitchel, Jack... (-)
Może się czepiam jednego tekstu, ale akurat on mi wpadł w słuch jako czysty O’Neill’izm (poszerzam słownik języka polskiego). Tekst Mitchela o Baal’u że „ze wszystkich  miejsc musiał wybrać naszą planetę” tak jakoś perfidnie wydaje mi się kalką tekstów Jack’a. Naprawdę można wymyślić bardziej wyważone i inne teksty od tych O’Neill’a. Jest to możliwe co pokazano w tym odcinku w tekście o Jaffa rezydujących w barach czy też nagłe wymowne ucichnięcie na Dakarze gdy Teal’c powiedział Mitchellowi że nie może zwracać się do Rady i potem pokazywał Gerakowi bez słów zdjęcie. Mam nadzieje że Cameron nie zacznie wkrótce mówić „For Crying Out Loud”, bo wtedy ja mu będę tymi słowami wtórował!

Dziwne rzeczy się dzieją (-), różne komentarze
Pamiętacie podróż w Chimerze Jacka i Sam gdzieś z piętra X na piętro 28 (X było postaci x5, czyli 05, 15 lub 25, przypuszczalnie to ostatnie jako że jest tam szatnia według planu...). Tutaj podróż z 3 piętra na 28 Daniela z generałem zajęła 6 sekund!
Zapędu Jaffa do akcji typowych dla komandosów jeszcze można strawić, ale motyw gdy statek leci w kierunku budynku w samo południe zupełnie nie zamaskowany można tylko wytłumaczyć tym że reżyser chciał po prostu by to fajnie wyglądało na ekranie, a nie żeby było realne.
NID lepiej też niech popracuje nad samochodami szpiegowskimi. Nie oznakowany szary duży samochód zaparkowany przed hotelem, co to może być dostawca pizzy?
Sprawa Piotrusia! „Tak jakby”? Ech ci o których myślę to prędzej umrą niż zrobią to o czym myślę, ale ascendują i będa mogli tak rozważać w nieskończoność
Walter to najbardziej doświadczony gość w SGC rozdysponował wszystkie służby, ewakuował budynek i generałowi przyniósł dużą plazmę by mógł przyjrzeć się Baal’owi.
Jakże kocham teorie spiskowe... tylko żeby nikt nie zaczął myśleć że samolot zanim doleciał do Pentagonu został przeniesiony przez Prometeusza.
Na koniec ciekawe co z „Kinsey’em-Goa’uld’em”. Ten odcinek był idealną okazją na jego powrót, a szkoda że tego nie zrobili.

Miło było: 8/10
Przyjemny normalny odcinek na wysokim poziomie. Cieszy dla wyjadacza to że tak ładnie podkreślono motyw drużyny SG-1 znowu razem.. Cieszą dobre zaskakujące momenty, powrót Bala, emocjonuje polityka Geraka i jego intrygi jedna za drugą. 8/10! I ogólnie od piątego odcinka jest bardzo dobrze :)
Login:
Hasło: