Nowa gra w świecie Stargate! [wideo]

Wytwórnia MGM oraz Arkalis Interactive ogłosili premierę najnowszej interaktywnej gry przeznaczonej na urządzenia mobilne. IGN donosi, że pierwszy epizod gry swoją premierę będzie mieć w marcu 2013 roku. Trailer przedstawia śliczne animacje z bardzo realnymi podobiznami całej drużyny SG-1. Nie jest to co prawda gameplay, co nie zmienia faktu, że filmy... Więcej...

chevron
Stargate SG-1 » Odcinki » Sezon 9 » 9x03 Origin
< Poprzedni odcinek < --- > Następny odcinek >

Dane (powrót)
Numer:
177
Scenariusz
: Robert C. Cooper
Reżyseria
: Brad Turner
Występują
: Claudia Black (Vala), Richard Dean Anderson (Jack O'Neill), Bill Dow (Dr. Lee), Lexa Doig (Dr. Lam), Louis Gossett Jr. (Gerak), Gardiner Millar (Yat'yir), Mark Houghton (Prior Or Ori), Julian Sands (Doci), Larry Cedar (Prior2), Paul Moiz De Sa (Fannis), Greg Anderson (Administrator), Gary Jones (Sierżant Walter Harriman), Stephen Park (Harrid), April Amber Telek (Sallis), Penelope Corrin (Dr. Lindsay)
Oglądalność na SciFi: 2,0
Opis (powrót)
Daniel stawia czoła Ori, ognistej rasie istot, które domagają się by śmiertelnicy ich wyznawali. Tymczasem SGC w naszej galaktyce napotyka już na pierwszych ich misjonarzy.
Streszczenie (powrót)
 
Recenzja SGTokar'a
(powrót)

Mamy przechlapane
Odcinek "Origin" kończy serię odcinków pozorowanych za pilot nowej ery SG-1. Przedstawia nam nowe problemy, nie tylko na skale intergalaktyczną, ale międzywymiarową. Jednak coś w tym show śmierdzi!

1. Nowa twarz Waszych bogów (+)

Sam pomysł nowego wroga jest chyba istnym maximum zła jakie można osiągnąć w świecie SG. Mamy tutaj złych ascendatów których rola jest identyczna w porównaniu do starych dobrych Władców Systemu, czyli "czcicjcie nas, albo gińcie". Intryguje i trochę dziwi że w nagrodę za wiarę wyznawcy mają możliwość ascendacji. Pewnie Ori potrzebują armii na tym wyższym poziomie przeciwko Pradawnym, którzy jak się okazuje wstawiają się za nami w tej innej przestrzeni. Faktem jest że dla mnie nowy wróg jest interesujący. Po raz pierwszy możliwe, że walczyć będziemy w ramię w ramię z Pradawnymi (tylko, że na różnych poziomach). Nam pozostaje sprawa prostsza, z którą się chyba łatwo uporamy – kapłani i kilka statków... bo cóż to jest dla nas ogromna flota.

2.Latinanie, Atlantydzi, Alteranie, Ori, Pradawni... kto jest kto? (-)

To że scenarzyści piszą historie Pradawnym na kolanie dopisując kolejne akapity wraz z tworzeniem kolejnego scenariusza jest dla mnie przy układaniu tych puzzli historii męczące. Daniel w większości wysuwa tylko hipotezy i osobiście chciałby to traktować jako fakt, ale cóż nie da się. Więc historia... Najpierw skądś, albo nawet w NASZEJ galaktyce 50 miliardów lat temu pojawili się Latinianie, stworzyli maszynkę leczącą, pierwsze wrota na Antarktydzie. Możliwe że w naszej ponieważ Alteranie odkryli nowy pas gwiazd tylko tysiące lat temu więc wniosek Mitchela że Pradawni pochodząc nie stąd jak narazie nie został przez nikogo potwierdzony. W międzyczasie Latinanie stworzyli sieć w galaktyce Ida (Asgard). Mieli problem z zarazą, którą pokonali przez urządzenie na Dakarze i w pewnym momencie na pokładzie Atlantis odlecieli do Pegaza. Zmienili nazwę na Atlantydów i tam już badali ascendacje. Po problemach z Wraith wrócili na Ziemie, a z niej udali się dalej szerzyć życie tym razem w galaktyce „Ori”. Udało sie jednak w międzyczasie odkryć ascendację i niektórzy z towarzystwa tak się zafascynowali że poczuli się bogami i nazwali Ori (jak wytłumaczyć że zapomnieli o Pegazie i Mlecznej... może właśnie dzięki dobrym ascendatą, czyli Alteranom, znanym nam teraz jako Pradawni). Sam też Merlin nie był jak wcześniej sądziłem Ori, tylko Pradawnym, który najwyraźniej też rekrutował armię do walki z Ori.

3. Bóg bogowi nierówny (+)

Serial ku mojemu zaskoczeniu poruszył wyraźniej temat tego prawdziwego Boga i podobieństw ascendacji jako życia po śmiertelnego do naszych wierzeń w „niebo”. Co więcej w odcinku została przedstawiona wyraźna przeciwwaga w postaci piekła pod postacią Ori których domeną jest ogień. Aczkolwiek wiadomo że to jest dla wielu bardzo delikatny grunt, więc od pewnych podobieństw próbowano się nawet na koniec odciąć twierdząc że zawsze ktoś jest ponad tym wszystkim. Co owszem jest możliwe. Ciekawa scena jest też gdy Vala daje Danielowi "zakazany owoc"...

4. Kupisz dwa, trzeci gratis (-)

Przeżyłem okropne dejavu gdy widziałem jak po raz drugi chcą naszych spalić. Żeby aż tak bezczelnie podrobić ten sam motyw w jednej serii odcinków. Odcinek w pewnych momentach mi się dłużył, pół godziny sobie spacerowali, czytali książkę, z której nic nie wynikło, Daniel minutę szukał słowa. Na dodatek ostateczne usilne wstawienie motywu z O'Neill'em było beznadziejne i na siłę by tylko Jack się pojawił i można było go zobaczyć. Jego pojawienie się w pierwszej części było fajnie w komponowane jednak w tym to porażka. W rozmowie z Danielem wydawał się bardzo sztywny i jego dialogi były wypowiadane tak jakby zaraz O'Neill miał zasnąć. Można było, więc śmiało te trzy odcinki streścić w dwóch częściach jak normalny pilot, a kto wie czy wtedy nie byłoby lepiej, a nie usilne wydłużać czas. Najlepszym momentem w odcinku dla mnie był ten w którym Mitcheal wchodzi z bronią do sali odpraw mierząc w kapłana. Jednak potem, gdy zaczął się palić i nie zaczęli strzelać... no cóż... ich sprawa że kapłan mógł uruchomić bombkę która mogła ich wszystkich zabić.

5. O tych co rządzą! (+)

Bardzo ciekawy wątek nowego narodu Jaffa i jego przedstawiciela w postaci Geraka który złożył pierwszą oficjalną wizytę w SGC. Ciekawa konwersacja w korytarzu z Landrym na temat cytatów różnych postaci. Interesująco było oglądać postępy pierwszego spotkania aczkolwiek niepokojące jest to że Gerak wydawał się być przychylny kapłanowi Ori. Jednak nie ma co się dziwić gdy głównym centrum religijnym Jaffa jest Kheb. Dalej bardzo podoba mi się postać nowego generała Landry’ego, który bierze na słówko Teal’ca i podejmuje właściwe decyzje.

6. Później będzie lepiej

Na bieżąco powiem, że jestem zawiedziony początkiem. Na szczęście nie chodzi tu o nowe postacie, nowych wrogów. Bo te aspekty akurat są cudowne. Nawet nowe motywy muzyczne są bardzo interesujące. Jednak oczekiwałem czegoś lepszego po wykonaniu. To śmieszne, ale w sumie serial wojskowy jakim jest SG-1 i który ma wsparcie prawdziwego USAF, ma mniej militariów i właściwych akcji wojskowych i motywów niż BSG mimo że tam wojsko jest fantastyczne i zmyślone. Zawiłości i niejasności scenariusza oraz komplikowanie i dziurawienie świata Stargate mi się zupełnie nie podoba szczególnie wtedy, gdy te cechy i wady są ujawniane przez ciągnącą się niezmiernie akcje. Tak, więc ostatni odcinek dostanie 8/10, a średnia dla całości 901-903 w przybliżeniu 7,5/10! Wszystko to tylko dzięki temu że zawiało nowością.
Joe Mallozzi o produkcji (powrót)
Robert C. Cooper był bardzo zajęty podczas startu ósmego sezonu SG-1 i drugiego Atlantis. Nie tylko napisał scenariusz dla odcinków otwarcia SG-1, ale także dla odcinka „Runner” w Atlantis w którym przedstawiona została nowa postać – Ronon Dex. W tym ostatnim przypadku wydawało się właściwym żeby Rob napisał scenariusz do tego odcinka skoro sam przedstawił nam zarys postaci Ronon’a. W przypadku tych pierwszych, cóż... Rob może się tylko sam obwinić gdyż zamiast trzech odcinków miały być dwa.
Ostatecznie nie moglibyśmy być bardziej zadowoleni z rezultatów. Rob napisał wspaniały wstęp do SG-1 przedstawiają kilka wspaniałych nowych postaci i strasznego nowego wroga, tworząc idealn grunt i podstawę na cały sezon.
- Rob nazwał się Monarchą Medytacji z klasycznymi liniami takimi jak: „Jeśli od razu wiesz że płomień świeczki to ogień, wtedy posiłek został dawno zrobiony”. Teraz pisząc dla Priors zmienił tytuł na Książę Przypowieści. Niestety, nie wszystkie przypowieści zmieściły się w odcinku. Jedna szczególna która przychodzi mi do głowy. W jednej z dramatycznych scen Prior obraca się i mówi: „Amos grał na flecie i nie mógł przestać.” Amos? Flet? Może z powodu tego, że ja i Paul zawsze przy tej linii wybuchaliśmy śmiechem, została ona porzucona.
- To był pierwszy i ostatni raz, gdy widzieliście Gerak’a w zbroi. Od tej chwili będzie się pojawiał w bardziej dostojnych szatach używanych przez liderów Jaffa na Dakarze. Zbroja okazała się tak niewygodna i niezdatna do siadania że biedny Lou Gossett poprosił o stałą zmianę garderoby.
- W wersji reżyserskiej istnieje dotkliwa scena pomiędzy Harrid i Sallis gdy czekają oni na spłonięcie. Wyznają swoją miłość na sekundę przed spaleniem. Po tym jak Daniel i Vala budzą się w SGC Vala pyta się Daniela czy coś mówił do niej – ale Daniel nic nie pamięta.
Login:
Hasło: