Nowa gra w świecie Stargate! [wideo]

Wytwórnia MGM oraz Arkalis Interactive ogłosili premierę najnowszej interaktywnej gry przeznaczonej na urządzenia mobilne. IGN donosi, że pierwszy epizod gry swoją premierę będzie mieć w marcu 2013 roku. Trailer przedstawia śliczne animacje z bardzo realnymi podobiznami całej drużyny SG-1. Nie jest to co prawda gameplay, co nie zmienia faktu, że filmy... Więcej...

chevron
Stargate SG-1 » Odcinki » Sezon 9 » 9x01 Avalon - Part 1
< Poprzedni odcinek <--- > Następny odcinek > 

Dane (powrót)
Numer:
175
Scenariusz
: Robert C. Cooper
Reżyseria
: Andy Mikita
Występują
: Claudia Black (Vala), Richard Dean Anderson (Gen. Jack O'Neill), Obi Ndefo (Rak'nor), Gary Jones (Sierżant Walter Harriman), Bill Dow (Dr. Lee), Matthew Walker (Merlin), Martin Christoher (Por. Marks), Tyler McClendon (Por. Banks), Mar Andersons (Przedstawiciel Air Force), Claude Knowlton (Doktor), Wendy Russell (Pielęgniarka), Donna White (Matka), Penolope Corrin & Alistair Abell & Robert Clarke (Kandynaci naukowi), Jason Benson & Sean Arnfinson (Kandydaci wojskowi), Scott Owen (Technik), Michael Jonsson (Pilot F-302)
Oglądalność na SciFi: 2,1
Opis (powrót)
Podczas gdy zasłużony pilot Sił Powietrznych próbuje ponownie zjednoczyć SG-1 po tym jak poszczególni członkowie podążyli własnymi ścieżkami, do SGC przybywa stara „znajoma” który prosi Daniela o pomoc w odnalezieniu starożytnego skarbu nie biorąc pod uwagę możliwości odmowy.
Streszczenie (powrót)
 
Recenzja SGTokar'a
(powrót)

Zaczynamy...
Jak to zawsze bywa niemal pół roku zawsze czekamy na odcinek premierowy który zazwyczaj zaspakaja nasz głód wspaniałym rozwiązaniem niedokończonego wątku w ostatnim odcinku. Tak było w Atlantis, tak było w BSG. W SG-1 tymczasem mamy pilotowy odcinek nowego rozdziału w serialu. Przedstawiane są nowe postacie, wyznaczane nowe cele.

Sajonara SG-1 (-)

Osobiście jestem mocno związany z postaciami Jack’a i Sam. Tymczasem właśnie tych dwóch postaci nie mam, co już szukać w odcinku pomimo tego że dalej podobno jest to ten sam serial. Wiem, ewolucja, powiew nowości... zawsze jest dobry, ale cóż poradzę gdy kluczowe ulubione rzeczy z serialu zostały wycięte. Na dodatek ci co zostali to Danielowi wyrosła broda, a Teal’cowi jeszcze bardziej włosy się powiększyły. Z przyzwyczajenia tych postaci, a nawet ich wizerunku mi po prostu brakuje i trzeba żyć dalej mając nadzieje że może akurat ci nowsi będą lepsi.

Bitwa na Antarktydzie (+)

Zacznijmy od postaci Cameron’a. Po prostu KOCHAM jego historię, która mu została dopisana i zakorzeniła postać w serialu. Bitwa nad Antarktydą jest kulminacją wszystkich sezonów SG-1 i jednym z najlepszych momentów całego serialu. Wprowadzenie postaci, która jednocześnie przedstawia tło tamtych wydarzeń było genialnym pomysłem i gwarantowało zaciekawienie. Co więcej wydaje mi się że te retrospekcje były najlepsze z całego odcinka! Bym opisał każdą jednak szczególna jest ta, w której słyszymy w odbiorze radiowym opis triumfu nad Anubisem oraz potem śledzimy proces zdrowienia naszego nowego bohatera, którego odwiedza SG-1 (ech, nawet w tych scenkach SG-1 musieli rozdzielić). Co do samej postaci ma ona swój charakter i nie kojarzę żadnej innej z SG-1 podobnej do niej. Przypomina grzecznego żołnierzyka z ambicjami. Postać ma potencjał i że tak powiem: „wierzę w nią” pomimo pewnych wad, które zauważyłem w odcinku.

Jhon zazdrosny (-)

Przeszłość to jedno, teraźniejszość drugie. Jak na razie to albo aktor musi się wczuć w klimat serialu, albo ja przestać kojarzyć go „Jhon’em”. Wydawało mi się że przez cały odcinek „Crichtona” denerwowało, że „Sun” zadaje się z Danielem (kogo nie)... a może to tak dobrze odegrał poczucie zawiedzenia się jego postaci że nie przydzielono go do tego doświadczonego SG-1. Na dodatek beznadziejne jest to wypytywanie się o drogę do wrót na Dakarze. Litości! Taki naukowiec nie kumaty zamknięty w pokoju jak Jay Felger to może się zgubić, ja się mogę zgubić... Ale wojskowy? Żołnierz? I na dodatek pilot! Nie dość, że dowcip ograny to na dodatek przypisany nie właściwej osobie, przez co wcale nie wydawało mi się to śmieszne! No chyba że ja nie zrozumiałem i podobnie jak Jack nowa postać ma zgrywać głupka, jednak przez resztę odcinka na takiego nie wyglądał, chociaż by podczas rozmowy z generałem na początku zachowywał niemal nie ustanie powagę.

Nowy admin (+)

Naprawdę polubiłem postać nowego generała, każdy moment z nim miał swój smaczek. Spotkanie z Mitchell’em i jego komentarz odnośnie jego czystych akt, ponaglanie Jackson’a podczas odprawy, rozmówka z Valą na osobności i na koniec najciekawsza scenka z rozgrywką w szachy w której mieliśmy też przyjemność zobaczenia Jack’a. Postać ze swoistym poczuciem humoru, rozpoznawalnym głosem i często tak tajemniczo się uśmiechająca. Jest bezpośredni, zaskakujący w swoich osądach. Wydaje mi się że za mało mamy informacji jak i czemu zmieniono dowództwo SGC, gdzie ostatecznie Jack trafił (jak zrozumiałem to wiemy tylko to że wybył z Colorado bo sprzedaje dom). Nowa postać generała przyswoiłem niemal od razu po jego zobaczeniu. O wiele lepiej widzieć kogoś takiego na stanowisku niż Jack’a.

Niezłe wdzianko (+)

Teraz Aeryn. Trudno skupić się nad tą postacią i coś głębszego powiedzieć. Wtórując powiem na starcie „niezłe ubranko” i chyba można byłoby na tym zakończyć głębsze rozważania i postawić plusika. Rozmyślając nad zasadnością (przewidując komentarze takiego typu) wprowadzaniu takich seksownych postaci dla oglądalności powiem tylko tyle, że dziwne byłoby gdyby w całej galaktyce z tyloma cywilizacjami nie byłoby tak ekscentrycznej osoby, która nie dość że tak się ubiera i ma taki charakterek to na dodatek głównie jej głowę zajmuje zdobywanie skarbów. W tym też chyba leżą intencje tej postaci w odcinku „Prometheus Unbound”. To taka kobieta pirat, raczej nie kieruje się ona dobrem swoje ludu, ani też „ciemna strona mocy” jej nie pochłonęła.

„Nie wierzę że zostawiłem wyprawę Dedala ze względu na to...” (- -)

Oglądając po SG-1 parę innych premierowych odcinków innych seriali czuję ogromny niedosyt i odczuwamy ogromny kontrast poziomu i rangi wydarzeń. Bo co my tutaj mamy. Historyjkę jak żołnierzyk próbuje zebrać własną drużynę, przybywa kosmiczna kobieta-pirat (ładna, ale nie istotna postać serialu), łączy drużynę, i na koniec mamy kłopoty w jakiejś jaskini. To jest to, co na razie przyniosła pierwsza część. Wiem, że jest to pierwsza część, wiem że to początek czegoś większego. Dla widza mogło być tylko zaskoczeniem, że obsada się zmieniła i Danielowi bródka wyrosła (beznadziejny pomysł podyktowany wspomnianym przez Vale podobieństwem do Camerona). Dobrym momentem swoistego „szoku” mogło też być odwołanie do historii o królu Arturze... i tyle! Mogę ten spadek akcji usprawiedliwiać tym że jesteśmy w fazie po tym jak Goa’uld’owie upadli, więc SGC działa na wolnych obrotach co chyba widać po tym że Jack’a nie ma na stanowisku, a SG-1 znalazło robotę gdzie indziej. Musimy, więc chyba tylko odczekać, gdy akcja nabierze tempa, pojawi się nowe zagrożenie i będą jakieś akcje, strzelanie... ale oceniając ten odcinek osobno dostaje minusa za brak wciągającej historii i akcji!

Odcinek premierowy odcinkiem zwolnienia tempa wydarzeń!

Tytuł tego akapitu to moja opinia o tym odcinku. Pamiętamy jeszcze co mieliśmy na koniec ósmego sezonu. Niesamowita trójka: Reckoning 1, Reckoning 2 i Threads oraz całkiem dobre utrzymane na wysokim poziomie odcinki końcowe Moebius 1 i Moebius 2. To zaskakujące by odcinek premierowy zwalniał tempo, ale tak jest i za samo słowo premierowy nie będę mu podwyższał oceny! Jesteśmy w trakcie wkraczania w nową erę serialu co wymaga by poświęcić czas na przedstawienie nowych postaci i nowego celu. Pierwszą część wykonał ten odcinek przedstawiając nowe postacie. Nowy cel miejmy nadzieje poznamy wkrótce. Tymczasem na ocenę 7,5/10 wpływa przede wszystkim nie wciągająca historia, bo to że starego SG-1 nie ma przeżyje.
Joe Mallozzi o produkcji (powrót)
Wszyscy się zgodziliśmy w tym że końcówka sezonu ósmego była idealnym zakończeniem i konkluzją całej serii. Poradziliśmy sobie z Anubisem, Goa’uld’owie i Replikatorzy zostali pokonani, a Jaffa są nareszcie wolni. Owszem, kończyliśmy wątki już od sezonu piątego, ale w tym wypadku mówimy o końcu tych kluczowych.
Więc co dalej? Przed takim pytaniem staliśmy, gdy szykowaliśmy się na dziewiąty sezon SG-1. Tak się stało, że Robert Cooper bawił się w myślach od pewnego czasu pomysłem nowego potężnego wroga... o którym na razie nic nie mogę powiedzieć.
W każdym razie odkrycie tego nowego wroga musi być powiązane z naszymi głównymi postaciami. Tylko musieliśmy sobie postawić pytanie, co nasi bohaterowie robią po wydarzeniach z ósmego sezonu? Ostatecznie udało im się zażegnać zagrożenie, które wisiało nad galaktyką od bardzo dawna. Teal’c mógł w końcu pomóc swoim Jaffa w budowaniu nowego wolnego narodu. O’Neill... cóż... poszedł dalej. Carter... nie będzie jej przez pierwsze sześć odcinków. Natomiast Daniel zawsze chciał udać się na Atlantis.
Potrzebujemy, więc sprowadzić drużynę z powrotem, ale SG-1 które znaliśmy nie ma dalej sensu istnienia. I tu pojawia się nowy lider SG-1 Cameron Mitchell którego pierwszą misją jest ponowne zjednoczenie bandy. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, ponieważ sprawy komplikuje powrót starej znajomej, która ma swój własny interes.
- Zanim wybieraliśmy aktorów postaci pułkownika Cameron Mitchell’a i Vali Mal Doran, Ben Browder był brany pod uwagę w roli pułkownika Everett’a w odcinku serialu Atlantis „The Siege” natomiast Claudia Black była wcześniej brana pod uwagę jako miłość Teal’ca z odcinka „Affinity”.
- Słowa Vali o „limitowanej puli genetycznej” na Ziemi były uwagą Robert’a na wszystkie narzekania że Ben i Michael wyglądają tak samo.
Login:
Hasło: