Nowa gra w świecie Stargate! [wideo]

Wytwórnia MGM oraz Arkalis Interactive ogłosili premierę najnowszej interaktywnej gry przeznaczonej na urządzenia mobilne. IGN donosi, że pierwszy epizod gry swoją premierę będzie mieć w marcu 2013 roku. Trailer przedstawia śliczne animacje z bardzo realnymi podobiznami całej drużyny SG-1. Nie jest to co prawda gameplay, co nie zmienia faktu, że filmy... Więcej...

chevron
Stargate SG-1 » Odcinki » Sezon 8 » 8x18 Threads
< Poprzedni odcinek < --- > Następny odcinek >

Dane (powrót)
Numer:
172
Scenariusz
: Robert Cooper
Reżyseria
: Andy Mikita
Występują
: Carmen Argenziano (Jacob/Selmak), Tony Amendola (Bra'tac), David DeLuise (Pete), Mel Harris (Oma Desala), George Dzundza (Jim/Anubis), Isaac Hayes (Tolok)
Oglądalność na SciFi: 2,1
Opis (powrót)
Replikatory rozpoczęły zmasowany atak na Goa'uld'ów zmuszając Baal do proszenia Ziemi o pomoc. Opór Jaffa ryzykucje cały swój ruch by odzyskać święte miasto na terytorium Baal'a.
Streszczenie (powrót)
Po tym jak Tauri obroniło i wykorzystało broń do zniszczenia replikatorów Baal musiał stawić czoła Anubisowi. Ten dzięki temu, że jest w połowie ascendatem wiedział, że go Baal zdradził. Anubis na razie oszczędza życie Baal’owi planując odbić Dakarę i użyć broni w celu wykonania do końca swojego Wielkiego Planu.
Tymczasem w SGC Carter podążając do gabinetu O’Neill’a zauważa jak żegna on Kerry Jhonson z CIA która prowadzi śledztwo w sprawie opanowania przez Goa’uld’ów organizacji Zaufanie. Ponownie Carter naciska na zorganizowanie pogrzebu Daniela, gdy tymczasem O’Neill uparcie twierdzi, że Daniel mimo wszystko żyje.
Co okazuje się prawdą! Widzimy jak Daniel wchodzi do restauracji i siada przy jednym ze stolików. W chwilę później podchodzi do niego Oma w ubraniu kelnerki w zapytaniu o zamówienie.
Na Dakarze Bra’tac i Teal’c zostają uhonorowani przez Tolaka za ich oddanie sprawie rebelii Jaffa która doprowadziła ich do uzyskania niezależności od Goa’uld’ów. Gdy Jaffa uklękli oddając im hołd Bra’tac podnosząc Tolaka przemówił do nich słowami że „od tej chwili Jaffa nie uklęknie już przed nikim”. Rebelia zakończyła się sukcesem i Jaffa wiwatują.
Do SGC tymczasem przybywa Pete na spotkanie z ojcem Sam. Zarówno Pete jak i Sam są skrępowani. Jacob na słowa Pete odpowiada poważnie i niemal karcąco szczególnie w komentarzu Pete na temat Selmac’a.
W „kawiarni” tymczasem do Omy czekającej na zamówienie od Daniela odzywa się jeden z gości prosząc o kawę. Oma urywa z nim natychmiastowo rozmowę zwracają się do Daniela. Daniel prosząc o wyjaśnienie sytuacji dowiaduje się że umarł i Oma wtedy interweniowała i teraz Jackson znajduje się w fazie przejściowej między życiem, a ascendacją. Okazuje się że kawiarenka ta jest tą samą którą Daniel odwiedził z dziadkiem po śmierci rodziców.
Tymczasem Bra’tac i Teal’c zauważają, że prawdziwe wyzwanie dopiero przed nimi. Głównym zmartwieniem nie jest pokonanie Anubisa, ale problem w zjednoczeniu Jaffa którzy przez tyle tysiącleci prowadzili między sobą wojny w imię swoich bogów. Bra’tac zauważa, że Teal’c będzie musiał opuścić Tauri i powrócić do swoich braci, gdy osiągnął cel, w którym na Tauri się udał.
Z powrotem w kawiarence gościu o imieniu Jim zaczepia Daniela wręczając mu gazetę z artykułem o samym Danielu i jego niezdecydowaniu oraz o planach Anubisa przejęcia Dakary.
W SGC Sam rozmawia z ojcem w kawiarence próbując poznać zdanie swojego ojca na temat Pete. Jacob tłumaczy się że nie zna go długo i trudno mu coś powiedzieć w tej sprawie, ale Selmac go lubi. Jacob postanwia położyć się wcześniej spać i opuszcza Sam.
Rano O’Neill zostaje w domu obudzony przez telefon od Sam z informacją, że przybył Teal’c z problemami. Okazuje się że O’Neill spał z Kerry i teraz musi ją na chwilę opuścić by zając się problemami w „Jaffalandzie”.
W kawiarence Daniel pokazuje Omie gazeta z informacją o planach Anubisa i chce coś w tej sprawie zrobić. Oma ostrzega, że nie może wyjść bo inaczej umrze, ostrzega też że jeśli podejmie się znowu ascendacji i będzie próbował ocalić przyjaciół ponownie zostanie wyrzucony i po raz trzeci już mu w wstąpieniu na wyższy poziom egzystencji nie pomoże. Po odejściu Omy Daniel próbuje bezskutecznie zagadać do innych osób znajdujących się w kawiarni. Oma tłumaczy mu że to są ci „inni” którzy ciągle obserwując ją i Daniela. Wśród nich są między innymi Pradawni.
W SGC podczas odprawy O’Neill’a z Teal’ciem, Jacobem, Bra’tac’iem i Sam omawiana jest sprawa broni na Dakarze, która może być zagrożeniem, jeżeli wpadnie w niepowołane ręce i SGC próbuje przekonać Jaffa by ją mimo wszystko zniszczyć. Jaffa jednak odmawiają. Podczas odprawy do Carter zadzwoniła komórka, którą szybko wyłączyła. Po chwili do pomieszczenia wszedł sierżant Davis który poinformował podpułkownik Carter o ważnym telefonie który w końcu odebrała na boku przy biurku opuszczając odprawę. Podczas rozmowy próbowała tłumaczyć że jest teraz podczas ważnego spotkania jednak po obłożeniu słuchawki odprawa się zakończyła. Jacob potem przy wszystkim powiedział o jej planach odnośnie wyboru kwiatów na ślub. O’Neill zezwala Carter pojechać i je wybrać.
Oma na prośbę Daniela przysiadła się do niego. Rozmawiają o przestrzeganiu reguł i Oma zdradza, że „słono zapłaciła” za swoje czyny. W tle słyszymy cały czas Jim’a pogwizdującego i pytającego nieustannie o kawę.
Bra’tac i Teal’c informują O’Neill’a o przygotowywanym przez rebeliantów ataku na Anubisa na Talariusie, która ma się niedługo odbyć.
Gdy w kawiarni Daniel zauważa jak Oma kłóci się z Jim’em podchodzi później do niego i nawiązuje z nim rozmowę. Okazuje się ze Daniel go spotkał ostatnio jak był ascendatem. Daniela szczególnie teraz ciekawi, dlaczego się do niego w ogóle odzywa. Okazuje się, że jest on bardziej skłonny do balansowania na granicy przepisów podobnie jak Oma. Ponownie Jim podsuwa mu gazetę o dalszych poczynaniach Anubisa w celu wykorzystania broni zbudowanej przez Pradawnych do zniszczenia życia w całej galaktyce. Jak się okazuje Pradawni zbudowali ją do celu odnowienia życia po wielkiej zarazie która się przewinęła przez galaktykę.
Tymczasem na Ziemi Sam i Pete są w drodze by wybrać kwiaty. Pete zawozi Sam w tajemnicze miejsce by pokazać niespodziankę którą jest wymarzony dom jaki mu opisywała Sam.
Daniel pyta się Jim’a czy on może powstrzymać Anubisa. Mówi on podobnie jak Oma, że jest to skomplikowane jednocześnie wyjawiając że Oma nie mówi mu wszystkiego. Jim wie co zaszło ostatnio między nim, a Omą i radzi Danielowi się spytać o to Ome.
Sam tymczasem podjechała pod dom Jack’a siedząc w samochodzie przez parę minut. Zauważając dym na balkonie podeszła i przywitała się spotykając go przy grilu i piwie. Sam dzieli się swoimi wątpliwościami, co do ślubu, gdy nagle z domu Jacka wychodzi Kerry. Tłumaczy ona, że nie chcieli by się ktoś z SGC dowiedział o nich i gdy pada propozycja od Kerry by Sam została na grilu do Carter dzwoni komórka. Okazuje się że w SGC coś jest nie tak z jej ojcem.
W kawiarence tymczasem Daniel mówi Omie o swoich wątpliwościach do niej. Ona kwituje to słowami by nie słuchał Jima. Daniel pytając, dlaczego otrzymał odpowiedź, „bo tak”.
W SGC Sam przybywa do swojego ojca leżącego na łóżku. Ten mówi, że ukrywał fakt, że Selmac umiera żeby nie popsuć ślubu, jak się okazuje zapadł on w śpiączkę tuż po odpaleniu broni na Dakarze. Co więcej okazuje się że utrzymując go przy życiu chcąc razem pomóc w pokonaniu replikatorów Jacob poświęca też samego siebie.
Jim ponownie nawiązuje rozmowę z Danielem ciągnąc dalej rozmowę o Omie. Opowiada mu o prawach, jakich ma Anubis oraz o tym jak Oma pomaga wszystkim ascendować. To naprowadziło Daniela na trop i stwierdzenie faktu, że to Oma pomogła Anubisowi ascendować! Wtedy przychodzi Oma i każe natychmiastowo wyjść Jim’owi.
Tymczasem w SGC Sam informuje że lada chwilę przybędą Tok’Ra którzy chcą złożyć wyrazy szacunku. Jacob żegna się z Sam chcąc się upewnić że będzie szczęśliwa i mówi jej by „przepisy nie stały jej na drodze”.
Tymczasem do biura Jacka przychodzi Kerry i zamyka za sobą drzwi chcąc przeprowadzić prywatną rozmowę. Stwierdza ona, że dobrze im razem, ale Jack ma swoje problemy i musi zerwać z tego powodu. Wychodząc mówi Jackowi o możliwym rozwiązaniu swojego problemu poprzez przejście na emeryturę zauważając, że prezydent już raz przydzielił cywila do zarządzania SGC.
W kawiarni Oma opowiada Danielowi o swojej przeszłości dotyczącej ascendacji Anubisa. Jej karą za narzuconą przez innych było pozwolenie Anubisowi jako pół ascendatowi robić to co mógł robić jako zwykły Goa’uld. Daniel próbuje przekonać innych wygłaszając mowę do nich udowadniając że Oma chciała robić dobro i zauważając że wycierpiała ona wystarczająco. Sama Oma jednak się wtrąca, że właśnie chodzi o to że dalej sama łamie przepisy sprowadzając dalej dobrych ludzi na pokład. Stwierdza też że Anubisa nie może zabić ani ona, ani Daniel.
Tymczasem akcja rebeliantów Jaffa przejęcia bazy Anubisa się udaje, ale samego Anubisa i większości jego armii tam nie ma. Tymczasem siły broniące Dakare są słabe zostawiając broń na pastwę floty Anubisa.
W SGC do Sam siedzącej nad ojcem dołącza Jack. Carter dziękuje mu za to że jest przy niej. Tuż przed śmiercią Sam podchodzi do ojca by się z nim pożegnać.
Jim tymczasem uporczywie prosi Ome o kawę, informując Daniela w drodze po filiżankę o tym jak „głupi Jaffa” dali się wykiwać pozwalając Anubisowi przejąć Dakare. Daniel zauważa, że Jim jakby się z tego cieszył i zaczyna pytać, co ma przeciwko Omie. Ten odpowiada, że nic, co więcej jest jej wdzięczny bo to ona pomogła mu ascendować. „TAK! TO JEST ANUBIS!” – to Daniel skojarzył w tej chwili.
Sam rzuca Pete.... i .... wszyscy są szczęśliwi ;)
W SGC Teal’c informuje o opanowaniu przez Anubisa broni na Dakarze. Sam chce zapobiec aktywacji tej broni na Ziemi i na alfie przez ustanowienie połączenia SGC z alfą. Jednak jest za późno. Ktoś inny wybrał wcześniej adres Ziemi, O’Neill i Carter ustawiają procedurę samozniszczenia.
W międzyczasie w kawiarence Jim (Anubis) już wychodzi i wtedy Daniel próbuje go powstrzymać. Niestety bezskutecznie. Wtedy wkracza Oma zwracając na siebie uwagę innych. Nie może go zabić, ale może z nich walczyć, co też zapewne zrobiła.
To sprawiło, że broń ostatecznie nie została aktywowana, superżołnierze na Dakarze zgłupieli i stali się łatwym celem dla sił Jaffa którzy z łatwością przejęli Dakare. W SGC tymczasem w tajemniczy sposób zawiesiła się procedura samozniszczenia, a wrota się wyłączyły.
Podczas odprawy O’Neill’a z Carter, Teal’ciem i Bra’tac’iem Jaffa poinformowali o wydarzeniach na Dakarze. W trakcie spotkania z biura O’Neill dobiegł głos Daniela. Jak się okazuje został ponownie wyrzucony nago i to nie on stał za zawieszeniem samozniszenia.
Na koniec widzimy jak Jack i Sam łowią ryby w domku O’Neill’a w Minnesocie. W chwilę później widzimy jak dołączają do nich Teal’c i Daniel.
Recenzja SGTokar'a
(powrót)

Wstęp.

Odczuwam ten doniosły moment triumfu. Od samego początku snuliśmy domysły na temat końca wątków które mają się pojawić w ostatnim odcineku. Niektóre z tych prognoz spełniły się w tym odcinku. Jaffa odzyskali wolność i Teal'c będzie musiał odejść od Tauri, wszyscy Władcy Systemu poza Baal’em zostali zniszczeni i nie ma z ich strony już wielkiego zagrożenia, Anubis został na pewno zneutralizowany i co najistotniejsze dla shipper'ów w końcu relacje Jack’a i Sam zostały jasno postawione i pozbyto się Piotrusia.

Scena: "Zdrówko!" (+ +)

Zacznę od najbardziej niesamowitej sceny tego odcinka! Nadałem jej kryptonim "zdrówko!". Zostajemy wprowadzeni do kawiarni, która jest symbolem stanu przejściowego między naszą egzystencją, a ascendacją. Spotykamy tam Ome która jako jedyna odzywa się do Daniela oraz Innych (Pradawnych!) którzy jak zwykle tylko się przypatrują. Jednak sam fakt ich obecności już jest ekscytujący (nawet było widać w nich jakiś odruch, gdy Oma rzuciła się na Anubisa, możliwe że to też oni Daniela przywrócili do życia). Daniel spotyka też w kawiarence tajemniczego Jim'a. Osobiście uznałem tę postać za kogoś, kto Danielowi pomoże, która w jakiś sposób przyczyni się i wraz z nim zniszczy Anubisa. Gdy Jim przychodzi i mówi o "głupich Jaffa" którzy dali się zwabić w pułapkę Anubisa i Daniel zaczyna nabierać podejrzeń robi się naprawdę intrygująco i sam nie wiedziałem co myśleć. Gdy Jim mówi, że Oma pomogła mu ascendować wszystko stało się jasne. Wtedy ten podkład muzyczny i te słowa wypowiedziane przez Daniela - "Jesteś Anubis" doprowadziły do tego, że niemal spadłem z krzesła na podłogę! Na koniec śmiech i "zdrówko" Anubisa jest pełnią zaskoczenia i ogląda się to z wielkim "O" na ustach. Za samą tę scenę gratuluję pomysłu scenarzystą, wspaniałego nakręcenia tej sceny przez reżysera, gry aktorskiej każdej postaci Omy, Daniela, Jim'a oraz podkładu muzycznego pod ten moment! Nie wiem czy warto się nawet przejmować resztą odcinka! Za samą kawiarenkę, monolog Daniela z Pradawnymi w obronie Omy, moment okazania się, że Jim to Anubis oraz walkę Omy z Anubisem odcinek powinen dostać 10! Jednak czy możne taki odcinek dostać 10, gdy po tak fantastycznej scenie wstawiają Piotrusia!

Wspaniały projekt Anubisa (+)

Odcinek równie dobrze można byłoby nazwać "Reckoning III". Jest to bezpośrednia kontynuacja wydarzeń z poprzednich odcinków, co jest ogromnym plusem. Nic więc dziwnego że kontynuowany jest temat broni na Dakarze. Jak można było przypuszczać Anubis miał zamiar ją przejąć. Niby oczywisty fakt potwierdziła scena wstępna gdzie Anubis informuje o swoich planach Baal'a mówiąc mu, że on też zginie za zdradę. Scena kończy się wzmiance o nowym ładzie, jaki chce zaprowadzić w galaktyce Anubis i przez większość odcinka z tym problemem nasi bohaterowie próbują się uporać. Najważniejszą próbę podjeli rebelianci Jaffa którzy jak się okazało zostali wykorzystani w chytrym planie Anubisa i ostatecznie to on przejął broń i już ją odpalał gdy powstrzymała go Oma. W tym samym czasie jesteśmy świadkami dramatycznej sceny w sterowni wrót na Ziemi gdzie po tym jak ziemskie wrota zostały otwarte O'Neill zarządził samozniszczenia bazy. Wtedy przez "błąd systemu" procedura samozniszczenia została zawieszona oraz tunel rozłączony. Kolejna interesująca scena. Podsumowując Anubis'a plan nie wypalił i został całkowicie zneutralizowany, co zostało przedstawione w fantastyczny sposób.

Humor (+)

Nie ma chyba odcinka SG-1 bez humoru. Humorem zarzucał Anubis w kawiarence ("[rzeka] jest głębsza niż mój kubek kawy", "zdrówko"), co niewątpliwie kojarząc go z postacią z naszego poziomu egzystencji wydaje się trochę dziwne. Śmieszne były też teksty Daniela w kawiarence w rozmowach z "Innymi" ("to ja Daniel Jackson, ten z gazety"), tytuł gazety ("The Ascended Times") i jej zawartość (np. że piszą o Danielu i ataku Wraith na Atlantis). Jack jak zwykle też dawał popis humoru to też z Kerry w łóżku tekst o Jaffalandzie, czy też okrycie nagiego Daniela flagą SGC (w tej scenie Daniel popatrzył na flagę USA, co nasuwa skojarzenia z niedawnym zdjęciem Amandy).

Wątek: Jacob (+)

"Threads" kończy wątek ojca Sam. Jak już wspominał przy recenzji "Reckoning" jego postać towarzyszyła nam od samego początku i wiele jej zawdzięczamy. W ostatnich miesiącach wiele się w tej postaci zmieniło, co więcej ten odcinek wprowadza nam nową perspektywę patrzenia na postać Selmaca w odcinku Reckoning jak i wcześniej w odcinku. Okazuje się, że chcąc pokonać replkatorów musieli poświęcić swoje własne życie. Teraz też wiemy że tekst Piotrusia określając posiadanie tego "czegoś" jako dziwaczne było nie na miejscu. Co więcej Jacob śpiączkę Selmaca cały czas ukrywał, np. podczas odprawy o zniszczeniu broni, czy też mówiąc Sam że symbiont lubi Pete’a. Niewątpliwie śmierć Jacoba jest smutnym momentem jednak wspaniale oprawionym. Dziwiło mnie trochę skąd Jacob wie o Sam i Jacku, ale przecież pani Anise musiała wypuścić plotkę. Teraz przechodzimy do...

VICTORY OF SHIP! (+ +) Piotruś (-)

ZWYCIĘSTWO. "Threads" jeśli nie kończy to wiele wyjaśnia w relacji Sam i Jack. Wszystkie przeinaczania wydarzeń i własne interpretacje scen shipu przez pewne osoby zostały tutaj obalone. Plusem jest też że Jack nie jest taki wstrzemięźliwy. Kerry to wspaniała postać (osobiście nie rozpaczałbym gdyby Sam się powiesiła, a Jack został z Kerry, jednak to nie odcinek pt. „Cierpienia młodej Carter”). Jakież miłe zaskoczenie podczas porannego telefonu w sypialni Jacka. To dziwne że jednocześnie Kerry mi pasuje, a Pete wcale. Zastanawiam się czy może tu jednak aktora jest nie właściwy, a może po prostu to taka kreacja postaci która po prostu mi nie odpowiada. Podczas rozmowy Pete'a z Jacobem miałem podobnie skrzywioną i poważna minę jak Jacob. Przy scenie, gdy Jake skomentował użycie przez Piotrusia słowa "tato" od razu do głowy mi wpadło że Jack już nazwał tak Jake'a w odcinku "Seth" bez żadnej konsekwencji słownej. Podobnie, gdy po fantastycznej scenie ze "zdrówkiem" Anubisa wstawili mi jak Sam rzuca Pete to akurat poleciałem do kuchni wylać na twarz trochę zimnej wody w celu ochłonięcia po rewelacji o Anubisie. Wyrażałem nie raz opinie że wstawienie Pete zaszkodziło paru odcinkom i wątkowi shipu S&J. Mimo to mamy happyend i chciałoby się o tym zapomnieć. Przy tym odcinku stoję przed dylematem czy zignorować to i postawić 10 czy jednak nie ignorować tego minusa i nie stawiając elitarnej dziesiątki odcinkowi, w którym szykuje się happy end relacji S&J. Gdzie O’Neill jest przy Carter gdy umiera jej ojciec. Gdzie jest scena w której SG-1 pojechało na rybki co oznacza że Sam i Jack pojechali na rybki (co z resztą pięknie podkreślono na początku pokazując ich samych).

To już jest koniec... nie ma już nic... (+)

Tak jak wyglądała ostatnia scena odcinka tak sobie wyobrażałem zakończenie serialu. Więc właśnie czy to koniec pewnej ery? Odcinek pięknie kończy najważniejsze wątki, stawia przed bohaterami pytania, które właśnie po zwycięstwie nad Goa'lda'mi miały być stawiane. Czy Teal'c powróci do braci Jaffa? Czy odejdzie z SG1? Co będzie dokładniej z Sam i Jackiem? Czy jakiś replikator lub Goa’uld nie przetrwał? Czy Tok'Ra będą dalej istnieć, czy wyginą? To pytania stawiane na koniec wątków i żeby ostatecznie żadnych pytań nie było to ktoś musiałby chyba odpalić tę broń masowej zagłady. Anubis pokonany, Jaffa mają wolności, Władców Systemu nie ma, Piotruś przepadł, Sam i Jack razem, SG-1 razem! Nie ma z kim walczyć...

Pewne braki?

Czepię się faktu że nie wykorzystano dwóch potencjalnych ascendatów w kawiarence. Wielka szkoda, że nie było tam Janet czy Orlin z "Ascesion" (chociaż z punktu widzenia shippera to może lepiej). Odcinek nie posiada rewelacyjnych efektów specjalnych ani akcji (w domyśle chodzi mi o wybuchy i strzelaniny, bo w sumie akcja jest potężna). Jednak tak naprawdę nie to się liczy w dobrym odcinku.

Podsumowanie: 9,5 vs 10 ?

Odcinek ten jest raczej z dziedziny historycznej. Tu nie ma co szukać akcji, efektów specjalnych, strzelanin. Jednak i bez tego odcinek jest fantastyczny. Pokazuje że producenci potrafili bez tych zabiegów typowych dla przyciągania widowni stworzyć niesamowity odcinek. Postać Daniela wyjątkowo w tym odcinku była najważniejsza i wspaniale spełnia swoją rolę. Jednak czy "zdrówko" i "rybki" wystarczają by było 10! Nie! Pomimo że bardzo chciałbym postawić 10 właśnie za te dwie sceny jednak po prostu nie chcę ignorować faktu że mimo wyrzucenia Piotrusia on się kręcił i zamulał w nie których scenach. Dlatego tylko 9,5/10!!!
Login:
Hasło: