Nowa gra w świecie Stargate! [wideo]

Wytwórnia MGM oraz Arkalis Interactive ogłosili premierę najnowszej interaktywnej gry przeznaczonej na urządzenia mobilne. IGN donosi, że pierwszy epizod gry swoją premierę będzie mieć w marcu 2013 roku. Trailer przedstawia śliczne animacje z bardzo realnymi podobiznami całej drużyny SG-1. Nie jest to co prawda gameplay, co nie zmienia faktu, że filmy... Więcej...

chevron
Stargate SG-1 » Odcinki » Sezon 8 » 8x04 Zero Hour
< Poprzedni odcinek < --- > Następny odcinek >

Dane (powrót)
Numer:
158
Scenariusz
: Robert C. Cooper
Reżyseria
: Peter Woeste
Występują
: David Kaufman (Mark Gilmor), Cliff Simon (Baal), Eric Breker (Reynolds), Pierre Bernard (O'Brien), Steve Bacic (Camulus), Bill Dow (Dr. Seymour Lee), Colin Cunningham (Major Davis SG-5), Jesai Hayhmes, James Ashcroft (Delgaci Amra), Dan Shea (Sierżant Siler), Gary Jones (Sierżant Walter Harriman), Michael Ryan (John Rior, przedstawiciel prezydenta), Ken Kirzinger (Jaffa)
Oglądalność na SciFi: 2,2
Opis (powrót)
Generał O'Neill próbuje dostosować się do nowej pracy stawiając co chwilę pojawiającym się problemom - w tym pojmaniu SG-1 przez Baal'a.
Streszczenie (powrót)
Na pięć dni przed godziną zero generał O’Neill ma masę roboty, o której nieustannie przypomina mu sierżant Harriman. Jack’owi został przydzielony osobisty pomocnik Mark Gilmor. Zaraz po tym jak dostał dostęp do bieżących dokumentów bazy wykonał tajemniczy telefon mówiąc rozmówcy że O’Neill „nic nie podejrzewa”.
Tymczasem Jack po odprawie z SG-2 musi zajmować się dekoracjami szykowanymi na specjalną okazję. Na spotkanie z SG-1 spóźnia się z powodu przedłużającej się rozmowy z Hammond’em. Weszli oni w posiadanie urządzenia, które umożliwi im dostęp do placówki Anubisa, której Baal jeszcze nie odkrył i w której może znajdować się zaawansowana technologia. Jack chce by SG-1 było wspierane przez drugą drużynę, dlatego termin rozpoczęcia misji ustalił dopiero na kolejny dzień rano. Doktor Lee następnie poinformował O’Neill’a o niesamowitych własnościach pewnej rośliny sprowadzonej z innej planety. Według niego może być ona kluczem do rozwiązania problemu światowego głodu. Jednocześnie major Davis prowadzi negocjacje z dwoma przedstawicielami narodów planety Amra, którzy między sobą nie mogą się dogadać. Jack by ich uspokoić postanawia zamknąć ich razem w jednym pokoju na jakiś czas.
Po tym incydencie Jack zastanawia się czy potrafi podołać wyzwaniu, przed jakim go postawiono. Jest teraz generałem i nie jest pewien swoich kompetencji dlatego rozpoczyna pisanie listu do generała Hammonda w którym wyraża pragnienie że wolałby żeby wrócił.
Następnego dnia na poziomie 28 wita go już nowy asystent informując go o wszystkich bieżących wydarzeniach. Natychmiastowo podążą do pomieszczenia wrót gdzie SG-1 wyrusza na misję. Jack tymczasem musi zająć się dalszymi przygotowaniami do uroczystości.
Tymczasem na planecie Carter rozkazuje SG-3 pozostać przy wrotach gdy tymczasem SG-1 wyrusza samo. W pewnym momencie drużyna Carter zostaje przetransporotwana pierścieniami, a Reynolds (dowódca SG-3) zauważa odlatujący Alkesh. Natychmiastowo kontaktuje się z SGC, gdzie O’Neill bez wahania wysyła wsparcie w poszukiwaniach śladu po SG-1. Niestety poszukiwania spełzły na niczym i po powrocie drużyn w pomieszczeniu wrót pojawia się hologram Baal’a. Informuje on Jacka że uwięził on jego przyjaciół i chce w zamian za ich życie Camulusa. Na podjęcie decyzji ma jeden dzień.
Rozważany jest atak na pełną skalę na planety Baal’a jednak Jack zauważa, że na szali stoją też życia milionów niewinnych Jaffa. Dlatego O’Neill rozpoczyna rozmowy z Camulus’em próbując w końcu otrzymać od niego coś cennego za udzieleniu mu azylu. Jack próbuje blefować przed nim że go odda Baal’owi jednak ten nie daje się nabrać. O tym zabiegu Jack nie poinformował nawet swojego asystenta.
Po tym blefie Camulus zdał sobie sprawę że Baal będzie chciał za wszelką cenę go dopaść i chciałby odejść. W zamian za to zdradził lokalizację urządzenia Pradawnych które odkrył i nie wiedział do czego służy. Po wysłaniu tam drużyny SG-3 okazało się że jest to ZPM. Źródło zasilania zdolne uruchomić ponownie broń w placówce na Antarktydzie lub ustanowić połączenie z galaktyką Pegaza.
Tymczasem problem z gwałtownie rozrastającą się rośliną staje się coraz poważniejszy. Opanowała już ona cały poziom i strasznie trudno jest ją zniszczyć. Nie pomaga tu nawet miotacz płomieni. Z czasem rozrosła się tak że opanowała przewody z prądem wyłączając zasilanie w całej bazie co spowodowało zablokowanie zdolności wybierania współrzędnych wrót które akurat w tamtym momencie przechodziły diagnostykę.
Minęło ultimatum Baal’a dlatego ten ponownie skontaktował się z SGC. Jack uświadomił mu że mają problemy techniczne i nie mogą otworzyć wrót, dlatego Baal przedłużył termin o kolejny dzień. Z powodu tych wszystkich problemów asystent Jack’a powiedział że odwołuje wizytę prezydenta. Jack w międzyczasie dalej pisze list do George’a w którym mówi o rezygnacji ze stanowiska. Od tego momentu jest coraz lepiej.
Doktorowi Lee w końcu udało się zniszczyć roślinę oraz przywrócono możliwość otwierania wrót, dlatego O’Neill postanawia dotrzymać obietnicy i wypuścić Camulusa. W trakcie wybierania współrzędnych w ostatniej chwili Lee poinformował generała, że coś jest nie tak z ZPM. Tak naprawdę jest to pułapka – bomba, której wybuch mógłby zniszczyć całą Ziemię.
Jack ponownie dobija targu z „Cammy’m” dając mu szansę zabicia Baal’a. SG-3 ponownie nadzoruje wymianę jednak zgodnie z przypuszczeniami SG-1 nie zostało zwrócone. Wszystkie drużyny SG wyraziły swoje poparcie dla decyzji O’Neill’a i upewniły go, że w każdej chwili gotowe są do akcji ratunkowej. Podczas powrotu Jacka do domu niespodziewanie zostają otwarte wrota. Baza otrzymała kod identyfikacyjny SG-1, które jest pod ostrzałem. O’Neill zdecydował się otworzyć przesłonę drużynie którą jak sądzono została schwytana przez wroga. Jak się okazało Baal wcale ich nie schwytał tylko wykorzystał sytuację gdy SG-1 utknęło w tajnej placówce Anubisa.
Godzina zero zbliża się wielkimi krokami i w drodze do przebierali Jack rozmawia jeszcze o ostatnich wydarzeniach z Carter. Okazuje się że Jack nie oddał Camulus’owi tej potężnej bomby – pułapki którą mógł wykorzystać Baal przeciwko Ziemi. Zamiast jej dał jemu wyczerpany ZPM.
Godzina zero. Sam asystent szczerze mówi Jackowi, że został przydzielony by sprawdzić kompetencje jego pracy, o którym fakcie Jack wiedział od Hammond’a. Razem wychodzą na spotkanie z prezydentem, który właśnie przybył do SGC. Tymczasem podanie o rezygnację kończy się słowami: „nieważne”.
 
Recenzja SGTokar'a
(powrót)

Co było dobre (+)
- Reynolds - W końcu zrobili jakąś stałą osobę z innego zespołu. Brawo. Podobnie doktor Lee staję się czołowym naukowcem w bazie.
- Humor – Może w niektórych momentach trochę psuł atmosferę jednak zawsze śmieszy. Szczególnie nadmienię moment ze zwrotem Jack’a do Goa’ulda: „Cammy” i komentarz o Carter, że by naprawiłaby wrota natychmiastowo. Rozśmieszył mnie fakt, że wtedy hologram Baal’a wydałby taki dziwny dźwięk, a potem jeszcze, Jack zwrócił do już obrażonego Silera żeby nie brał tego do siebie.
- Walter dostaje większą rolę i jak on rozgryzł O’Neill. Zna każdą jego myśl.
- Wątki – Odcinek porusza kluczowe wątki z odcinka pilotowego. Problemy z Baal’em, azyl Camusa, ZPM.

Dzień z życia bazy SGC i jego dowódcy (-)
Na początek muszę podkreślić, że to paranoja ze strony scenarzystów, że przy tak wielkiej ilości ziemskich mitów niewykorzystanych w odcinkach, tworzą oni kolejny scenariusz przedstawiając istotę tego, co wydaje się oczywiste. W odcinku mamy okazję zobaczyć, jaką robotę miał Hammond przez ostatnie siedem lat i chyba żadnej sensacji ani zdziwienia u nikogo nie było że to taka dziwna robota. Akurat przed przybyciem prezydenta na głowę generała spadają same problemy i szczęśliwie wszystko się ładnie rozwiązuje, chociaż nawet Jack miał co do tego wątpliwości stąd te rozterki rezygnacyjne. Jack został zakopany przeróżnymi raportami, liczbami i godzinami spotkań do zapamiętania. SG8 przynosi roślinę, SG5 prowadzi negocjacje, 14 drużyn na zewnątrz, na 12:00 odprawa, na 11:00 spotkanie. Szkoda tylko że my wiemy że są inne drużyny w bazie które też mają podobne przygody do SG1 i podobne kłopoty, chociaż może mniej znaczące i to w sumie nic nowego. Co więcej Jack jako były drugodowodzący bazy i zastępca Hammoda do tej funkcji chyba się szykował przez jakiś czas.

Jack (-)

W niektórych momentach sam chciałem już Jack'a wsadzić do jakiegoś pomieszczenia na klucz do czasu aż wydorośleje. Rozumiem żarty, żartami. Jednak trochę poczucia strachu przed Baal'em powinien wyrażać. Ba! Wydawało mi się że Jack bardziej się bał Anubisa niż teraz Baal’a. Z jednej strony wygląda to dla mnie idiotycznie, z drugiej strony wyśmiewanie zagrożenia zawsze jest jakąś taktyką. Ostatecznie Jack zachował reguły w najmniej odpowiednim momencie - SG1 wraca pod ostrzałem, a ten nie otwiera przesłony. Generał Hammond nie miał takich wątpliwości w odcinku Chain Reaction, a mi się wydawało że George miejsza przyjaźń łączyła z SG1 niż Jack’a.

Spostrzeżenia
- W szatni widzimy nazwisko "Prochaska"
- Doktor Lee pojawia się coraz częściej
- Operator wrót widziany na końcu pochodzi z jednego z programów telewizyjnych który po wypowiedzi że „SG-1 było o wiele lepsze bez Daniela” został zaproszony na plan.

Drużyna
Trochę nie rozumiem tego całego napięcia i izolacji Jacka od reszty. Po pierwsze oczekiwanie na odprawę. W oczach Daniela i Sam widziałem znudzenie i irytację. Wydawało mi się że gdy generał rozmawia przez czerwony telefon jednak jest to trochę ważne i nie raz takie sytuacje się przytrafiały że SG1 musiało chwilę odczekać zanim Hammond skończy rozmowę i dopiero wtedy rozpocząć odprawę. Kolejny fakt to że podczas odprawy wszyscy powstawali zamiast sobie wygodnie usiąść. Wiem, może się czepiam szczegółów jednak to wydało mi się bardzo dziwne. Nie wspominając już o samym fakcie zawahania się otwierania przesłony i jakimś takim braku wyrażaniu emocji ze SG1 zostało złapane przez Baala. Tak naprawdę wydaje mi się że tylko Reynolds rozumiał sytuację. Gdyby zostali złapani, Baal by ich zabijał i torturował w kółko jak to robił z Jack’iem w Abbys.
W każdym razie, cieszy scena gdy Daniel i Teal’c przychodzą wesprzeć moralnie Sam która znowu się najwyraźniej sypie bo generał nie pozwala jej samej wyjść. Podobnie jak scena końcowa w korytarzu, którą można by określić jako ship. Jednak patrząc na całość jakoś to mi się nie łączy ze wcześniejszym zachowaniem.

Podsumowanie
Odcinek jest ogólnie przyjemny w oglądaniu, po prostu taka historyjka prowadząca parę głównych wątków do przodu. Mam jednak żal, że przy jednocześnie bardzo małej ilości Jacka jedyne sceny, jakie postanawiają z nim robić to niemal same wygłupy i struganie głupka nawet w najbardziej tragicznej sytuacji. Nie jest może to takie irytujące, jednak już powoli mnie męczy. Jednak mimo to jest sporo wrót, sporo Jacka, sporo misji i ciekawych wydarzeń. Daje aż 7,5/10.
Login:
Hasło: