Nowa gra w świecie Stargate! [wideo]

Wytwórnia MGM oraz Arkalis Interactive ogłosili premierę najnowszej interaktywnej gry przeznaczonej na urządzenia mobilne. IGN donosi, że pierwszy epizod gry swoją premierę będzie mieć w marcu 2013 roku. Trailer przedstawia śliczne animacje z bardzo realnymi podobiznami całej drużyny SG-1. Nie jest to co prawda gameplay, co nie zmienia faktu, że filmy... Więcej...

chevron
Fanfic » Zaufaj mi
Biegłam wzdłuż korytarza, mając desperacką nadzieję, że wprowadziłam go w błąd. Gdzie mogę się ukryć? Janet! Janet, ukryje mnie. Skręciłam za rogiem, wpadłam do izby chorych i oparłam się o ścianę za drzwiami. Zamykając oczy westchnęłam z ulgą. Wolną podnosząc wzrok, ujrzałam jak mój dowódca patrzy się na mnie. Stał na środku pokoju obserwując mnie z widocznym rozbawieniem. Chcieliście kiedyś, żeby ziemia otworzyła się i pochłonęła ciebie? Wyprostowując zmusiłam się do pogodnego uśmiechu i spróbowałam go zbyć. "Sir, szukam dr. Frasier. Czy widział ją pan?" Jego brwi uniosły się nieznacznie, nie sądzę żeby to kupił. "Poprosiłem ją o pewne akta. Wróci za kilka minut." Zdecydowałam, że to odpowiedni czas by wyjść. "No cóż. Pójdę już." Kiedy się odwróciłam, pułkownik zrobił kilka kroków w moim kierunku i położył rękę na drzwiach, blokując mi wyjście. "Co ty robisz Carter, chowając się tutaj? I tym razem proszę, powiedź mi prawdę." Mój mózg burzył się, starając się znaleźć jakieś możliwe wytłumaczenie tego, że wpadłam do izby chorych jakby mnie sam diabeł gonił. Wiem, że jestem inteligentną, dobrze wykształconą kobietą. Jednak by to wytłumaczyć potrzeba bardzo kreatywnej wyobraźni. A ja stałam tam wpatrując się w niego ślepo. "Więc?" Nie zamierzał mi tego odpuścić. I tak jestem okropnym kłamcą więc równie dobrze mogę spróbować powiedzieć mu prawdę. Wzdrygnęłam się na myśl, że nigdy nie da mi o tym zapomnieć. "Próbuję unikać porucznika Simmonsa" powiedziałam słabo. Brwi pułkownika O'Neilla uniosły się jeszcze wyżej. "Jesteś weteranem wojny w Zatoce Perskiej, walczyłaś z Goa'uldami ręka w rękę a ukrywasz się w izbie chorych żeby nie wpaść na Grahama Simmonsa?" Sposób w jaki to powiedział sprawił, że zabrzmiało to śmieszne. Właściwie jeśli o tym pomyśleć to jest to śmieszne. Nadal spoglądał na mnie wyczekująco. Brnęłam dalej. "Stale prosi mnie bym się z nim umówiła ale nie przyjmuje odmownej odpowiedzi a ja nie chcę zranić jego uczuć." W tym momencie mogłabym przysiąść, że pułkownik O'Neill prawie się roześmiał. Kiedy spojrzałam na niego podejrzliwie, starał się wyglądać współczująco ale minął się z tym o milę. Widziałam rozbawienie w jego oczach. "Dlaczego mu nie powiedziałaś, że masz już kogoś?" "Żałuję, że tak nie zrobiłam. Kiedy jednak przyszło mi to do głowy, powiedziałam mu już, że się z nikim nie widuję." W rzadkim przypływie życzliwości objął mnie ramieniem. Co w niego wstąpiło? Prawie nigdy mnie nie dotyka. Sparaliżowana wpatruję się w jego rękę leżącą na moim ramieniu. "Myślę, że mogę pomóc. Pozostaw to mnie Carter" powiedział uśmiechając się do mnie. O cholera, do czego on zmierza? Nigdy nie był znany jako wrażliwy człowiek. Czy on zamierza po prostu rozkazać Grahamowi zostawić mnie w spokoju? "Sir, nie sądzę, żeby..." Przerwały mi głosy dochodzące z korytarza. "Dr. Jackson, czy widział pan kapitan Carter?" "Nie, poruczniku Simmons. Być może dr. Frasier wie gdzie ona jest." Wpadłam w panikę. Spojrzałam w górę na pułkownika O'Neilla, który uśmiechał się szeroko i wyszeptał: "Zaufaj mi." W normalnej sytuacji, zaufałabym mu z moim życiem ale w tym momencie ufałam mu tylko na tyle, żeby rozważać rzut przez ramię i ucieczkę. Do czego on zmierza? To co zrobił potem wstrząsnęło mną dogłębnie. W miarę jak słyszeliśmy zbliżające się kroki Daniela i Grahama, pułkownik przyciągną mnie do siebie i pocałował. To nie był zwykły, braterski pocałunek dowódcy ale pełen pasji i żaru pocałunek, który sprawił, że moje serce zatrzymało się, moje dłonie zacisnęły a kolana zmiękły. Czułam go wszędzie. Święta Hanno, ten człowiek ma ukryte talenty. Z mojej pozycji w ramionach Jacka (moje ciało zdecydowało, że przeszliśmy na ty) nie widziała drzwi ale słyszałam jak kroki zatrzymały się. Potem usłyszałam zduszony jęk Grahama i "Ahem, czy przeszkadzamy w czymś?" od Daniela. Jack wolno zakończył pocałunek. W czasie gdy mój umysł szukał jako takiego stanu równowagi byłam świadoma, że mówi do Grahama. "... widzisz więc, chcemy zachować to w tajemnicy. Jestem pewien, że zrozumiesz. Uszanuje pan nasze życzenia względem tej sprawy, prawda poruczniku?" "Tak, sir. Za pozwoleniem sir." "Odmaszerować." Kiedy Graham opuścił pokój obróciłam się wolno by stanąć twarzą do Daniela. Wyraz jego twarzy była karbonową kopią wyrazu jaki miał Jack, kiedy wpadłam do izby chorych. Miał właśnie coś powiedzieć kiedy weszła Janet. "Akta, o które pan prosił..." Jej głos zamarł kiedy zobaczyła wyrazy naszych twarzy - 'rozbawienie' Daniela, 'kota, który połknął kanarka' Jacka i moje 'oszołomienie'. Widziałam jak jej spojrzenie zatrzymuje się na ręce, którą Jack nadal trzymał na moim ramieniu. Jack przerwał ciszę. "Dziękuję doktor Frasier." Odwracając się do mnie dodał. "Możesz mi podziękować później Carter." Szybko mnie uścisnął, wziął akta od Janet i wyszedł z pokoju. Zarówno Janet jak i Daniel obrócili się do mnie twarzą. "Co przegapiłam? Musisz mi powiedzieć co tu się stało." Zażądała doktor. "O tak" dodał Daniel. "Powiedź jej." Czy to możliwe, że będę dziś jeszcze bardziej zażenowana?
Login:
Hasło: