Nowa gra w świecie Stargate! [wideo]

Wytwórnia MGM oraz Arkalis Interactive ogłosili premierę najnowszej interaktywnej gry przeznaczonej na urządzenia mobilne. IGN donosi, że pierwszy epizod gry swoją premierę będzie mieć w marcu 2013 roku. Trailer przedstawia śliczne animacje z bardzo realnymi podobiznami całej drużyny SG-1. Nie jest to co prawda gameplay, co nie zmienia faktu, że filmy... Więcej...

chevron
Fanfic » Zarathos » Fatalne Pomyłki - część 08
[b]TYTUŁ:[/b] Fatalne pomyłki [b]AUTOR:[/b] Jerzy ‘Zarathos’ Jabłoński [b]KONTAKT:[/b] zarathos1@poczta.onet.pl [b]OCENA:[/b] ŻÓŁTA – PG-13 [b]PRAWA WŁASNOŚCI:[/b] TA HISTORIA MOŻE BYĆ DYSTRYBUOWANA BEZ ZGODY AUTORA TAK DŁUGO, JAK DŁUGO NIE WIĄŻE SIĘ TO Z UZYSKIWANIEM KORZYSCI MAJĄTKOWYCH W ŻADNEJ FORMIE. [i]------------------------------- Copyright/Disclaimer Notice ------------------------------- Pełen spis praw własności nie należących do autora zostanie umieszczony na końcu opowiadania. Chciałbym tylko zaznaczyć, że nie jestem właścicielem żadnej rzeczy umieszczonej w tym opowiadaniu, a będącej pod ochroną praw autorskich któregokolwiek ze studiów. Tylko część postaci oraz technologii należą do mnie i biorę za nie pełną odpowiedzialność. TO STWIERDZENIE MUSI POZOSTAĆ W NIEZMIENIONEJ FORMIE PODCZAS DYSTRYBUCJI OPOWIADANIA. ---------------------------------------------------------------------------------------------------[/i] [b]Rozdział 8[/b] [i] A co dotyczy pewności, nie było człowieka, ni będzie, Co by ją posiadł o bogach lub o innej jakiej bądź sprawie. A gdyby nawet przypadkiem najtrafniej sądził, to nigdy Sam tego świadom nie będzie: bo złuda jest wszystkich udziałem. [/i] - Powinniśmy jednego z nich sprowadzić na pokład. Jeżeli mamy rozpocząć ostateczny atak na ich planetę, musimy wiedzieć, jaką mają obronę. Dwie istoty z zapartym tchem obserwowały Deleen z klanu Mir. One wiedziały, że ten wybór jest istotny, ważny, ważniejszy niż cokolwiek innego w historii. - Dobrze, Deleen. Wybieraj. Ale wybieraj szybko. Kończą nam się kandydaci. ... ... ... - TEN! Krąg został przerwany. Umysły istot przeszukiwały przestrzeń pragnąc uratować to, czego uratować być może się już nie uda. I obie jednocześnie spostrzegły prawdę zbyt straszną, aby dopuścić myśl o niej. Jeden był nieobecny. Nexus sprzed tysiąca lat był gdzie indziej. Rozwścieczeni rozerwali chroniące ich pancerze i przebili się na zewnątrz okrętu. Niemal jednocześnie ukazali się na holograficznych monitorach całej Minbarskiej floty. Przez chwilę wszyscy widzieli dwa anioły, strażników Valena, wiszące tuż przed całą flotą. A potem, gdy minbarska flota otworzyła ogień, zniknęły. Słowa, które nigdy nie miały zostać wypowiedziane, przypieczętowały los Kręgu. „Kończysz tak, jak się narodziłaś. Pogrążona w ogniu, ale nie w ciemnościach” *** * *** Sinclair wstał z fotela. Przez ostatnie parę godzin powoli sączył swojego drinka i podziwiał bawiące się dzieci. Im dłużej obserwował ludzi żyjących na tym świecie ludzi, którzy teoretycznie zdradzili Sojusz, tym większe miał przekonanie, że zrobili dobrze. Tutaj, pod ochroną tych dziwnych, potężnych istot nazywających się ludźmi, jego ludzie, ci których przysięgał strzec, będą bezpieczni. Przed Minbari i ich nowymi sojusznikami. Przed każdym niebezpieczeństwem, jakie niesie jego świat. Jednak sielskie widoki nie sprawiły, że zapomniał wszystkiego, co zobaczył przez lata walki z Minbari. I tego, co najprawdopodobniej będzie musiał zobaczyć, jeżeli jego misja tutaj się nie powiedzie. Musiał walczyć o pomoc tych ludzi. I teraz czekała go kolejna runda. Jednak najpierw musiał porozmawiać z pewną młodą panią kapitan. Aiien nadal usiłowała przetrawić wyniki głosowania. Na 179 członków załogi, 176 chciało pozostać w Federacji jako ochrona dla koloni New Hope. Z tych 176, 170 chciało, aby Youth America zasilił szeregi Floty Gwiezdnej jako okręt patrolowy dla koloni New Hope. Trzech członków załogi, którzy opowiedzieli się za powrotem do Sojuszu. Tylko trzech. A może aż trzech. Sygnał komunikatora przerwał jej rozmyślania - Pani kapitan – głos porucznika Greena brzmiał dziwnie smutno – załoga jest już w komplecie. Przybył także ambasador Sinclair. - Dziękuję, Green. Zaraz tam będę. – wstała i założyła kurtkę mundurową. Po raz ostatni. Poszybowała korytarzami okrętu, czystymi, rozjaśnionymi przez typowe dla Federacji podejście do budowania okrętów. Nie, żeby się jej nie podobało, ale to był okręt wojenny a nie przedszkole. Drzwi rozsunęły się z cichym sykiem i Aiien wleciała do zatłoczonej mesy. Popatrzyła na zgromadzoną załogę i ciężko westchnęła. - Dzisiaj odbyło się głosowanie nad statusem okrętu oraz jego załogi. – popatrzyła jeszcze raz na zgromadzonych - Większość z was opowiedziała się za pozostaniem tutaj. - Zarówno ja, jak i Federacja – popatrzyła na Vulcan stojących bez ruchu przy ścianie – mamy zamiar honorować wasz wybór. Ci, którzy zdecydowali, że chcą pozostać staną się obywatelami koloni New Hope i jednocześnie członkami Federacji Zjednoczonych Planet. Ci, którzy chcą pozostać w służbie Sojuszu, będą mogli na swoje życzenie odlecieć z okrętu do kolonii bądź bezpośrednio na okręty sojuszu goszczące w kolonii. – zawiesiła głos – ja także głosowałam za powrotem do Sojuszu. Ale byłabym złym kapitanem, gdybym opuściła swoich ludzi, gdy ci chcą chronić tych, których powierzono ich opiece. – sięgnęła do plakietki Sojuszu i zdecydowanym ruchem odczepiła ją. Potem odepchnęła się od ściany o podleciała do miejsca, gdzie stał ambasador Sinclair. Podała mu plakietkę – Mam nadzieję, sir, ze mnie pan rozumie. – Sinclair wziął plakietkę i nie podnosząc wzroku, pokiwał głowa. – Dziękuję sir. – odwróciła się do załogi – Jednak nie zgodzę się, na zabranie ze sobą tego okrętu z sił Sojuszu. Modyfikacje wprowadzone przez techników Federacji sprawiły, że jest on potężniejszy od jakiegokolwiek okrętu Sojuszu. I ta technologia może naszym dać szansę, choćby minimalną, na zwycięstwo nad Minbari. – uniosła dłoń, aby przerwać protesty – nie podlega to dyskusji. Postaram się zdobyć nam nowy okręt. Co prawda wątpię, aby Federacja przekazała nam jeden ze swoich okrętów, ale być może uda się coś kupić od innych ras. – jej słowa zostały przyjęte oklaskami. Jednak młodej pani kapitan nie sprawiło to radości. Chcąc bronić swoich ludzi, złamała przysięgę. Sinclair ją rozumiał. Sheridan... jakoś wątpiła. Zresztą, najważniejsza dla niej była reakcja Jurka. Miała cichą nadzieję, że ją zrozumie. – Załoga, przygotować się do opuszczenia okrętu. Pozostają tylko ci, którzy zdecydowali się wrócić na terytorium Sojuszu. – gwałtownie odwróciła się i wyleciała z mesy. Miała jeszcze tyle do zrobienia. „Nie. Okłamuję się.” pomyślała ze smutkiem „Po prostu nie mam odwagi spojrzeć moim ludziom w oczy.” Jurek z zadowoleniem wysłuchał raportu Vulcańskich oficerów oddelegowanych do nadzorowania głosowania. Miał nadzieję, że Aiien zdecyduje się na pozostanie w Federacji. Jej obietnica skombinowania nowego okrętu była interesująca. Ale to na razie przyszłość. Federacja nie dopuści do tego, aby tak chwiejna i xenofobicznie nastawiona rasa otrzymała dostęp do technologii z tego uniwersum. Gdyby wpadła on w ręce ludzi po drugiej stronie anomalii, była by to katastrofa. No, ale to zmartwienie na przyszłość. Wziął PADD z raportem na temat badań nad bio-okrętem. Były wyjątkowo ciekawe. W przeciwieństwie do znanych ras korzystających z tego rodzaju technologii, te okręty były istotami żyjącymi w przestrzeni. Raport mówił, iż najprawdopodobniej są naturalną rasą, zmodyfikowaną tak, aby nadawały się do wykorzystania jako okręty. I tu zaczynał się horror. Ponieważ naturalnie występujące osobniki były niesłychanie inteligentne, rasa je hodująca usuwała im centralny układ nerwowy zamiast niego wszczepiając istotę gatunku, który mógł być łatwo kontrolowany. W przypadku tego konkretnego okrętu – Minbari. Sam okręt poddawano podobnym zmianom, jakie występują u dron Borg – usunięcie ośrodków odpowiedzialnych za samo-stanowienie, wszczepienie systemów zwiększających siłę i wydolność organizmu. Oraz mechanicznych systemów napędowych. Kimkolwiek był leżący w ambulatorium pacjent, był takim samym potworem jak Borg. Zniewolenie inteligentnej istoty było najgorszym przestępstwem w Federacji. Ciekawe, co ten świecący dupek powie, jak się dowie, że resztę życia spędzi w kolonii karnej Federacji. Zamknięty w małym sześcianie pól osłonnych. Jurek uśmiechnął się wrednie „To będzie dla ciebie, mały potworku, ciekawe doświadczenie”.
Login:
Hasło: